Czy w Starym Bielsku niebawem wybudowanych zostanie 11 budynków w zabudowie szeregowej i bliźniaczej? Spółka deweloperska z Bielska-Białej wnioskuje o pozwolenie na budowę na działkach, których granica znajduje się zaledwie ok. 30 m od potoku Starobielskiego. Choć eksperci wskazują, że każda nowa, uszczelniona powierzchnia w zlewni potoku drastycznie zwiększa ryzyko powodzi, deweloper otrzymał już warunki zabudowy. Hydrolog nie kryje zdziwienia zapisami wydanej decyzji, które jego zdaniem nie gwarantują mieszkańcom należytej ochrony.

Inwestycja zrealizowana ma zostać na trzech działkach o łącznej powierzchni pół hektara, które położone są przy ul. Nad Potokiem pomiędzy ulicami Mroczną i Polarną. Teren położony jest prostopadle do potoku Starobielskiego i opada w jego kierunku. To właśna ta kwestia budzi emocje wśród mieszkańców.

Kilkaset metrów utwardzonej powierzchni

Mieszkańcy Starego Bielska w intensywnej zabudowie deweloperskiej upatrują główne źródło przyczyny regularnego wzbierania potoku i zalewania ich domostw. Do dwóch najbardziej dramatycznych powodzi doszło podczas intensywnych opadów w czerwcu i wrześniu 2024 roku. W ich następstwie opracowano analizę hydrologiczną potoku Starobielskiego i zaproponowano trzy warianty uregulowania cieku.

W dokumencie wskazano wprost, że żaden z wariantów nie zapewni pełnej ochrony przed wylewaniem potoku, a co najwyżej poprawi już bardzo trudną sytuację. Przyczyną jest m.in. intensywna zabudowa, bo wody opadowe w głównej mierze spływają do potoku powodując jego szybkie wezbrania. 

Tymczasem pod koniec lutego spółka Vatra Group otrzymała decyzję o warunkach zabudowy. Zgodnie z dokumentem, inwestycja zakłada budowę ośmiu budynków bliźniaczych oraz trzech budynków szeregowych. Urzędnicy ustalili, że łączny udział powierzchni zabudowy ma oscylować w granicach od 13,25 do 15,45 proc. powierzchni terenu inwestycji, co oznacza od 600 do 700 mkw powierzchni zabudowy. 

Złożył wniosek o pozwolenie na budowę

Zapytaliśmy, jak określono warunki odprowadzania wód opadowych. Urzędnicy odpowiadają, że decyzja przewiduje kilka wariantów odprowadzania deszczówki: do cieku lub rowu, do dołów lub studni chłonnych, a także dopuszcza odprowadzenie na własny teren nieutwardzony, o ile nie zmieni to naturalnego kierunku spływu wód. Deweloper może również zastosować na terenie inwestycji zbiorniki retencyjne, pod warunkiem późniejszego odprowadzenia nadmiaru wód opadowych zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami.

Ratusz nałożył na inwestora obowiązek odpowiedniego zabezpieczenia sąsiednich nieruchomości przed spływem wód opadowych, zwłaszcza z terenów utwardzonych. Jednocześnie kategorycznie zabroniono kierowania spływu wód na pas drogi publicznej w kierunku której pochylone są działki.

O komentarz do decyzji poprosiliśmy hydrologa. Piotr Mazur przyznaje, że nie do końca rozumie intencję urzędników, którzy wprost nie narzucili na inwestora konieczności retencji wód opadowych pochodzących z terenu planowanej inwestycji, szczególnie w tak problematycznej zlewni jak potok Starobielski.

Hydrolog zaskoczony wydaną decyzją

- Organ wskazał szereg możliwych do zastosowania rozwiązań, w tym te najprostsze, czyli po prostu odprowadzenie deszczówki do rowu, przy spełnieniu zapisów prawa wodnego. Samo prawo wodne, nie reguluje ilości retencjonowanych wód, w związku z czym inwestor może wcale nie być zobligowany do zatrzymania wody na terenie posesji. A to właśnie w tym miejscu zaczyna się cały proces ochrony zlewni zurbanizowanych – na retencji wód opadowych w granicach nieruchomości - mówi Mazur.

Wiele gmin w Polsce wprowadziło bardzo restrykcyjne wymogi retencyjne dla nowych inwestycji. - Wymienić można Gdańsk, Poznań ale też Tychy, czyli miasto mniejsze od Bielska-Białej. Inwestorzy są tam zmuszeni do zatrzymania w granicach nieruchomości nawet 60 mm opadu z każdego mkw. powierzchni uszczelnionej. W ten sposób do rowów czy kanalizacji oddawana jest niewielka ilość wody deszczowej - mówi ekspert.

- Decyzja dziwi w kontekście problemów z nadmiarem wody w zlewni potoku Starobielskiego. Zlewnia jest przeciążona, pojawiają się podtopienia, kanalizacja deszczowa wybija przy każdym większym opadzie, a opracowana koncepcja wyraźnie wskazuje, że bez dużych nakładów finansowych, sytuacja nie ulegnie poprawie. A po wydawaniu tak „luźnych” decyzji na pewno jeszcze ulegnie pogorszeniu - kończy.

Bartłomiej Kawalec
[email protected]