Większość nie zostawia suchej nitki na poseł Pępek. Koalicja Obywatelska broni swojej posłanki SONDA
Dyskusja związana z aferą wokół poseł Małgorzaty Pępek nie milknie. Po sondzie Beskidzkiej TV przeprowadzonej w Bielsku-Białej tym razem sprawdziliśmy, co o sprawie mówią w Żywcu, gdzie mieści się szpital o którym ostatnie głośno w całej Polsce. Głos zabrał starosta żywiecki Adrian Midor i burmistrz Antoni Szlagor.
23 czerwca portal zero.pl ujawnił, że posłanka miała czekać na badanie w Szpitalu Żywiec trzy tygodnie, podczas gdy standardowy czas oczekiwania wynosił nawet dwóch lat. Temat obiegł całą Polskę.
Beskidzka TV zapytała o zdanie przypadkowe osoby na ulicach Bielska-Białej. Tym razem sondę przeprowadziliśmy w grodzie nad Sołą i Koszarawą, czyli w Żywcu. Wiele zapytanych osób stwierdziło, że woli nie wypowiadać się na ten temat. Byli też tacy, którzy przyznali, że w ogóle nie znają sprawy.
– Być może nie jest to w porządku, jeśli się nad tym zastanowić. Ale jeśli ktoś dzwoni i mówi, że kolejka się zmieniła, bo ktoś wypadł, to trudno mi jednoznacznie stwierdzić, czy to jest w porządku, czy nie – mówi jedna z kobiet, dodając, że do sprawy podchodzi neutralnie. Inna z kobiet podkreśla, że nie jesteśmy ani sędziami, ani prokuratorami, a od rozstrzygania takich spraw są odpowiednie organy.
Jeden z mężczyzn stwierdził, że nie chce wypowiadać się na temat poseł KO. Powiedział, że kiedyś walczył o mieszkanie. Małgorzata Pępek miała mu pomóc i zapewniała, że ma to na uwadze, ale ostatecznie nie udzieliła mu wsparcia. – Mieszkańcy nie mają o niej dobrej opinii – zaznacza mężczyzna.
– Dla mnie to jest śmieszne. Jak można było ujawnić jej diagnozę? – stwierdza inna z kobiet, ale media nie informowały o diagnozie poseł Pępek. – Śmieszne jest to wszystko – mówi krótko kolejny z mężczyzn.
– To bardzo nieładnie, bo pierwszeństwo powinni mieć ci, którzy naprawdę pilnie potrzebują badania i mają skierowanie od lekarza. To oni powinni być przyjmowani w pierwszej kolejności, a nie ktoś uprzywilejowany. Dlatego uważam, że to nie jest w porządku - mówi kobieta na żywieckim Rynku. Spotkany w parku mężczyzna mówi, że mimo iż Pępek jest posłanką, powinna korzystać ze służby zdrowia jak każdy obywatel.
Starosta żywiecki Adrian Midor zaznacza, że sprawa dotyczy lutego 2025 roku i trudno mu stwierdzić, czy wówczas czas oczekiwania na badanie rzeczywiście wynosił dwa lata, ponieważ mógł być krótszy.
Mówi także o tym, co działo się później. - Staraliśmy się zabiegać o lepsze finansowanie szpitala i wszyscy powinni mówić jednym głosem. Przykre było to, że później pojawiły się interpelacje pani poseł, sugerujące, że szpital jest źle zarządzany. Dzisiaj słyszymy, że pani poseł chce przeprowadzić kontrole - Najwyższej Izby Kontroli i Państwowej Inspekcji Pracy. Najgorsze jest to, że wszystko dzieje się po badaniu, o którym mówimy. Ja traktuję to jako próbę odwetu na szpitalu - przyznaje starosta Adrian Midor.
- Każdy jest kowalem swojego losu i swojego postępowania. Tym bardziej, jeśli jest się osobą publiczną, trzeba liczyć się z tym, że za dobre czyny jest się ocenianym pozytywnie, a za złe – negatywnie - ocenia burmistrz Antoni Szlagor.. Ludzie oceniają tę sytuację bardzo krytycznie. Ja mam swoje wewnętrzne zdanie. Jestem jednak osobą publiczną i nie będę się na ten temat wypowiadał. Ale, tak jak powiedziałem, trzeba liczyć się z tym, jak się postępuje i jakie konsekwencje może to przynieść - kończy burmistrz Żywca.
Autorzy sondy: Paweł Szczotka i Fabian Żakowiecki
Oceń artykuł:
57 10



Jeszcze raz. Jeśli koleżanka partyjna pracuje w szpitalu, to obowiązują ją peocedury szpitalne. Do innych pacjentów też dzwonią z informacją konkretni proacownicy, a nie szpital. Więc jeśli koleżanka coś załatwiała pani Pępek, to najpierw trzeba spdawdzić proawidłowość działań tej koleżanki.
A poza tym to w naszym kraju jesteśmy nauczeni wszystko "załatwiać" a ci co przestrzegają przepisów to są postrzegani jako frajerzy którzy sobie nie radzą bo nie potrafią sobie nic załatwić.
No właśnie. Jeśli jest jak piszesz, to zadzwoniła pracownica szpitala, która złamała obowiązującą procedurę, prawodpodobnie mówiąc: "przyjedź na badanie bo zwolniło się miejsce". Pani Pępek zachowała się tak, jak zachowalby sie chyba każdy z nas chcąc wykonać badanie - skorzystała z wolmego miejsca. No chyba że wiedziała o złamaniu procedury - wtedy to już niewłaściwe zachowanie