Trzy zastępy straży pożarnej, w tym jednostka z OSP Straconka, interweniowały w poniedziałek wieczorem w jednym z domów przy ul. Pawiej w Bielsku-Białej. Przyczyną alarmu była aktywacja czujnika gazu zainstalowanego w pobliżu piecyka.

Ostatecznie nie potwierdzono obecności niebezpiecznych stężeń gazu. Jak ustalono, przyczyną alarmu była najprawdopodobniej uszkodzona czujka, która wcześniej została zalana. Zalecono jej wymianę.

- W związku z upałami obserwujemy wzrost liczby tego typu zgłoszeń. Otrzymujemy ich znacznie więcej niż zwykle - mówi bryg. Patrycja Pokrzywa, oficer prasowa Komendanta Miejskiego PSP w Bielsku-Białej. Według statystyk, tylko od 19 czerwca strażacy w związku ze zdarzeniami związanymi z tlenkiem węgla interweniowali 119 razy. Dla porównania w całym maju takich interwencji było zaledwie dziesięć.

Wysokie temperatury wpływają zarówno na działanie urządzeń grzewczych, jak i samych czujników. Latem dochodzi do osłabienia ciągu kominowego, bo różnica temperatur między wnętrzem budynku a powietrzem na zewnątrz jest niewielka. W efekcie w skrajnych przypadkach spaliny cofają się do pomieszczeń.

Dodatkowo podczas upałów częściej korzystamy z wentylatorów, zamykamy okna i ograniczamy wentylację, co zaburza wymianę powietrza. Strażacy przypominają, że każdy dom lub mieszkanie wyposażone w gazowy podgrzewacz wody czy kocioł gazowy powinny być wyposażone w czujki gazu oraz tlenku węgla. 

Warto regularnie sprawdzać ich działanie, wymieniać baterie zgodnie z zaleceniami producenta oraz pamiętać o wymianie czujnika po upływie okresu jego eksploatacji - najczęściej po 5–10 latach, w zależności od modelu. Jeżeli czujka została zalana, uszkodzona lub budzi wątpliwości, należy ją wymienić.

pbk