Po czterech latach przerwy, tym razem jako rozstawiona zawodniczka, Maja Chwalińska wróciła na korty londyńskiego turnieju. Cieniem na dobrej grze Polki położyła się kontuzja, której nabawiła się przy piłce meczowej w drugim secie.

24-latka bardzo dobrze rozpoczęła spotkanie. Pewnie wygrywała własne gemy serwisowe i dwukrotnie przełamała rywalkę, obejmując prowadzenie. Sawangkaew potrzebowała czasu, aby wejść w mecz, ale zdołała odrobić jedno przełamanie. Końcówka seta należała jednak do Chwalińskiej, która po blisko dziesięciominutowym ósmym gemie wykorzystała trzecią okazję na breaka i wygrała pierwszą partię.

Drugi set był znacznie bardziej wyrównany. Polka obroniła kilka break pointów, a następnie sama przełamała rywalkę i wyszła na prowadzenie 5:2. Wydawało się, że jest o krok od zwycięstwa, jednak przy piłce meczowej poślizgnęła się na trawie i doznała urazu prawej kostki. Po przerwie medycznej wróciła na kort, ale wyraźny dyskomfort odbił się na jej grze. Sawangkaew odrobiła straty i wygrwała drugiego seta.

Po zakończeniu partii Bielszczanka ponownie skorzystała z pomocy medycznej i po kilku minutach wróciła na kort, witana brawami kibiców. Decydującego seta rozpoczęła dobrze, wygrywając własny serwis i przełamując rywalkę. Z biegiem czasu problemy zdrowotne Polki stawały się jednak coraz bardziej widoczne.

Tajka zmuszała ją do biegania i konsekwentnie wykorzystywała ograniczoną mobilność przeciwniczki. Chwalińska walczyła do samego końca i nie zdecydowała się na krecz, ale ostatecznie, po trzech godzinach walki, przegrała 6:2, 5:7, 2:6 i pożegnała się z Wimbledonem już w pierwszej rundzie.

pbk