Piękna lekcja integracji i przełamywanie barier. Marzenia podopiecznych „Podkowy” stały się faktem
Wejście na Diablak to dla wielu turystów spore wyzwanie, ale dla podopiecznych Środowiskowego Domu Samopomocy „Podkowa” stało się spełnieniem wielkiego marzenia. W nietuzinkowej wyprawie na najwyższy szczyt Babiej Góry osobom z niepełnosprawnościami towarzyszyli uczniowie szkolnego koła z V Liceum Ogólnokształcącego w Bielsku-Białej. Wspólna wędrówka była nie tylko sprawdzianem kondycji, ale przede wszystkim niezwykłą lekcją komunikacji społecznej i przełamywaniem barier, które często istnieją tylko w naszej wyobraźni.
– Pomysł wyjścia na Babią Górę to była taka chęć, potrzeba i marzenie osób z niepełnosprawnością i zarazem kontynuacja pomysłu z zeszłego roku, kiedy w Tatrach wyszliśmy na Grzesia. Wtedy byliśmy sami, ale przekonaliśmy się, że może nam być potrzebna pomoc i wsparcie osób pełnosprawnych – tłumaczy Joanna Brzozowska-Papuga, dyrektor ŚDS „Podkowa”.
- Ponieważ uczestniczymy w różnych wydarzeniach, zaczęliśmy o tym rozmawiać. Zastanawialiśmy się, co mogłyby zobaczyć osoby niepełnosprawne, a co mogą zobaczyć uczniowie szkół średnich. To mogłaby być duża lekcja komunikacji społecznej. Kto jest w tym społeczeństwie, co potrzebuje i o czym marzy. Wtedy poznaliśmy pana Sebastiana, opiekuna szkolnego klubu PTT „Pionowy Świat” – To może byście poszli z nami? – dodaje dyrektor „Podkowy”. Ambitny plan zaczął nabierać mocy.
– Rok temu podczas sprzątania terenu Babiogórskiego Parku Narodowego naszemu podopiecznemu Stanisławowi zamarzyła się Babia Góra, że może wejdziemy… To miała być wspólna wyprawa osób z niepełnosprawnością oraz młodzieży z liceum. Wiosną zaczęliśmy chodzić po górach. Chodził ten, kto chciał i kto mógł, po to, żeby zyskać kondycję i przygotowanie. Datę wycieczki wyznaczyliśmy na 23 czerwca, nie wiedząc, jaka będzie pogoda - dodaje Joanna Chmielewska, organizatorka i pracownik „Podkowy” oraz opiekun Klubu Górskiego PTT „Milusińscy na Szlaku” działającego przy „Podkowie”.
Autokar wyruszył z parkingu przy ul. Broniewskiego w Bielsku-Białej, za kierownicą pan Krzysztof. Mniej więcej półtorej godziny później dotarliśmy na parking w rejon Przełęczy Krowiarki.
Tam czekał przewodnik górski Robert Słonka, terapeuta zajęciowy, pomysłodawca góroterapii. – To pierwsza wyprawa na Babią Gorę, gdzie idą osoby z niepełnosprawnością i pełnosprawne, natomiast nasz Klub Górski PTT „Razem przez Świat” ma za sobą już kilkadziesiąt wycieczek w góry i pomału zbliżamy się do stu. Od siedmiu lat prowadzę program, który nazywa się góroterapia, prowadzę także górską terapię zajęciową w ŚDS w Pewli Wielkiej. Warto podkreślić, że każda wycieczka górska to oddziaływanie fizyczne, psychiczne i społeczne na każdego z uczestników. W górach opracowujemy sobie różne rzeczy, bo chyba nie ma lepszego środowiska, żeby poczuć się lepiej i zdrowiej.
Wejście na szczyt Babiej Góry nie należy do najłatwiejszych, nawet jak się idzie łatwym szlakiem od strony Przełęczy Krowiarki. Zanim droga na Diablak się trochę spłaszczy, to najpierw trzeba pokonać wiele kamienistych „stopni” i kilkaset metrów przewyższenia. Po drodze można podziwiać żywą i martwą naturę, a także piękne, górskie widoki. Pierwszy przystanek to Sokolica 1367 m n.p.m. i tabliczka z informacją „Uwaga żmije!”. Posiłek, nawodnienie organizmu, pamiątkowe zdjęcia i ruszamy w dalszą drogę.
– Młodzież, która przychodzi do szkoły, widzi swój świat, ale często nie widzi tego, co jest obok. Dziś mogą zobaczyć jak wiele jest różnych barier, które dotykają osoby niepełnosprawne. My, pełnosprawni, jesteśmy szczęśliwi i czasem możemy wyjść w góry, a dla nich – osób z niepełnosprawnością, to jest przygoda życia. Wtedy trochę inaczej patrzymy na to swoje życie. Takie wyjazdy integracyjne pomagają zobaczyć to, co jest korzystne dla obu stron – podkreśla dr Sebastian Kuliński, opiekun szkolnego klubu PTT „Pionowy Świat” i zarazem nauczyciel w V Liceum Ogólnokształcącym w Bielsku-Białej.
– Chcemy się angażować w takie akcje, żeby zobaczyć świat osób niepełnosprawnych, zintegrować się, wesprzeć czy pomóc. Mamy za sobą już cykl takich wyjazdów integracyjnych, którymi stara się patronować nasze szkolne koło PTT. To jest kolejny wyjazd – dodaje Nikola, uczennica liceum.
W drodze na Kępę - 1521 m n.p.m - można już zauważyć, jak zmieniła się roślinność. Dostrzegamy także kilka starych słupków granicznych, wykorzystanych przy budowie szlaku.
– Jestem tu pierwszy raz. Nie spodziewałem się ani takich widoków, ani takiej roślinności, czy skał. Moim zdaniem jest zbyt mało integracji osób pełnosprawnych i ludzi z niepełnosprawnością. Ale fajnie, że nas widzą…, chyba nie jesteśmy stereotypowymi chorymi psychicznie ludźmi. W moim życiu taka choroba też była obecna i jestem pewien, że mi dużo zabrała. Niepełnosprawność umysłowa to zarazem i trochę cierpienia i trochę izolacji od ludzi. Czasem mam jeszcze objawy – mówi Janek, stażysta w „Podkowie”.
– Długo mieszkałem w Krakowie, studiowałem informatykę. Próbowałem się odnaleźć jako programista. Jakiś czas temu moja koleżanka ukończyła kurs asystenta zdrowienia. Zobaczyłem po niej, że ja też mogę, ukończyłem. No i się okazało, że w miarę się sprawdzam – tłumaczy. – Jak się walczy z wykluczeniem społecznym, to najlepszym sposobem jest pokazanie osób z tej grupy i zrozumienie, że to też są ludzie – dodaje.
Po drodze mijają nas turyści w różnym wieku, w tym młodzież. – Dzień dobry, cześć – pozdrawiają, przechodząc obok. – Jeszcze tylko kawałek pod górę… – słychać tekst za plecami. A chwilę później dobitne – żartowałem, i śmiech. Dwuipółgodzinną wędrówkę wynagradzają piękne panoramy gór. W lutym, gdy planowano wycieczkę nie było wiadomo, jaka pogoda będzie w czerwcu, ale udało się. Pięknie świeci słonko, ale nie ma dużego upału. Idąc pod górkę, jest ciepło, pojawia się coraz więcej kamieni różnej wielkości i skał.
Docieramy na Diablak, tam uczestnicy wyprawy przygotowali „szlogę”, witają wszystkich, którzy nieco zamarudzili. Na szczycie Babiej Góry „załączona klimatyzacja”, przyjemny chłodek, ale da się wytrzymać w koszulce z krótkim rękawkiem. Tu nieco dłuższy postój. – Wy jesteście tu dziś dzięki mnie – radośnie podkreślił pan Stanisław, pomysłodawca.
Zejście tym samym szlakiem z Diablaka okazuje się większym wyzwaniem od wejścia. Te pięć kilometrów szlaku i kilkaset metrów spadku terenu zdecydowanie czuć bardziej w nogach. Kamieniste nierówne „stopnie” dają we znaki, piesza „gąsienica” zaczyna się nieco bardziej wydłużać.
- Kolana mi się zaczynają same uginać – mówi jeden z uczestników wyprawy. – Idź wolno i przekaż Robertowi (przewodnikowi – red.), że chwilę odpoczniemy – mówi pan Arkadiusz, opiekun. – A jakby nas dłużej nie było, niech przyśle dwa konie – dodaje. – Z bryczką? – pytam żartem.
Ambitny cel został osiągnięty, plan zrealizowany w 100 proc. Wszyscy szczęśliwie dotarli do autokaru, pomoc medyczna nie była potrzebna. Na twarzach widać uśmiechy. – Mam 63 lata, wyszedłem na Diablak i zszedłem. Udało się, a to znaczy, że nie jest ze mną jeszcze aż tak źle - podkreśla Szymon, podopieczny „Podkowy”.
- Szlak był bardzo wymagający, a pokazaliście, że marzenia można realizować niezależnie od napotykanych trudności. Życzę wam kolejnych sukcesów i następnych zdobytych szczytów, zarówno w górach, jak i w życiu prywatnym. Dziękuję bardzo młodzieży za udział w naszym przedsięwzięciu, pomoc w noszeniu bagaży, wsparcie i okazywane nam zrozumienie. Brawo dla młodzieży – mówiła Joanna Chmielewska. Uczestnicy żmij nie dostrzeli, niedźwiedzi także. Za to kwiaty, kosodrzewinę i niskie murawy przystosowane do surowych warunków - tak.
Uczestnikami wycieczki był Klub Górski PTT „Milusińcy na szlaku” działający w ŚDS „Podkowa” w Bielsku-Białej, Klub Górski PTT „Razem przez Świat” działający w ŚDS w Pewli Wielkiej, Szkolny Klub PTT „Pionowy Świat” z V Liceum Ogólnokształcącego w Bielsku-Białej, Polskie Stowarzyszenie Góroterapii „Vertical Mundi” z Żywca oraz Stowarzyszenie Wiedzy i Wsparcia „Podkowa”, a także opiekunowie i lekarz.
Projekt pod tytułem „Perspektywa wyzwania i sukcesu - wspólna wyprawa młodzieży i osób z niepełnosprawnością na Babią Górę” został sfinansowany przez Urząd Miejski w Bielsku-Białej.
Tekst i foto: Mirosław Jamro
Oceń artykuł:
31 2
Autor: Mirosław Jamro
Dziennikarz portalu www.bielsko.biala.pl


























