Zamiast dwa lata na badania czekała trzy tygodnie. Szpital Żywiec, gdy tylko wykrył nieprawidłowości, wysłał do Małgorzaty Pępek pismo, w którym poucza, że przyspieszyć termin może tylko lekarz. Poseł w przyszłym tygodniu ma się tłumaczyć na posiedzeniu klubu, a w wydanym oświadczeniu twierdzi, że zarzuty o omijanie kolejki są całkowicie bezpodstawne. Co o sprawie sądzą Bielszczanie?

Wzburzenie opinii publicznej wynika przede wszystkim z poczucia głębokiej niesprawiedliwości, z jaką na co dzień mierzą się pacjenci korzystający z publicznej służby zdrowia. W obliczu długich kolejek do specjalistów i wielomiesięcznego oczekiwania na badania diagnostyczne, sytuacja poseł Koalicji Obywatelskiej odebrana została jako przykład przywileju, który nie powinien mieć miejsca w demokratycznym państwie.

- Jakby mógł to też bym chciał tak sobie załatwić - mówi napotkany mieszkaniec Bielska-Białej. Gorycz mieszkańców jest wyraźnie zauważalna, a wypowiedzi przechodniów na bielskich ulicach pokazują, jak głęboko zakorzeniona jest nieufność wobec przedstawicieli władzy. - Tak jest od lat i za czasów komuny, i za PiS-u, i za Koalicji. Zawsze dostęp mają ci, co są na górze - ocenił starszy mężczyzna.

Wielu rozmówców zwraca uwagę na systemową nierówność, która sprawia, że osoby pełniące funkcje publiczne zdają się funkcjonować w innej rzeczywistości niż zwykły obywatel. - My czekamy miesiącami albo nawet dwa lata, a oni robią, co chcą. Rząd do zmiany - to głos młodszego pokolenia.

Nie brakuje również głosów domagających się stanowczych działań, które przeciwdziałałyby takim praktykom w przyszłości. - Wyciągać konsekwencję - komentowała zachowanie Pępek młoda kobieta.

Wiele osób nic o sprawie nie słyszało, a zdarzały się komentarze, że to nieprawda. Czy wyjaśnienia Pępek przekonają wyborców, czy może wręcz przeciwnie - pogłębią ich frustrację? Odpowiedź na to pytanie poznamy w najbliższych dniach, bo  Donald Tusk zapowiadał wyciąganie konsekwencji politycznych.

bb