Zainteresowanie jest ogromne. Druga edycja Biegu KoBBiet zapowiada się spektakularnie
Zainteresowanie drugą edycją Biegu KoBBiet jest ogromne. Lista uczestniczek przekroczyła już 1,5 tysiąca, a osiągnięcie limitu dwóch tysięcy uczestników jest kwestią czasu, a do startu pozostały jeszcze ponad dwa miesiące. Nic dziwnego, skoro pierwszy bieg - mimo ulewnego deszczu - zasłużył na tytuł „Wydarzenia Roku”.
II Bieg KoBBiet odbędzie się w niedzielę, 6 września, w samo południe. Organizują go Bielsko-Bialski Ośrodek Sportu i Rekreacji i Fundacja Strefa Kobiet. To - jak podkreśla prezes fundacji Agnieszka Azzalin - wyjątkowe wydarzenie sportowe, łączące aktywność fizyczną, integrację kobiet oraz wsparcie ważnego celu charytatywnego. Uczestniczki pokonają 5-kilometrową trasę ulicami centrum miasta, a dochód z wydarzenia zostanie przekazany na rzecz Krajowego Towarzystwa Autyzmu, które ma oddział w Bielsku-Białej.
Start i metę zaplanowano przy ulicy Partyzantów - na wysokości Gemini Park, pod którym powstaną miasteczko biegowe i biuro zawodów. Uczestniczki pobiegną w kierunku zamku Sułkowskich, gdzie zawrócą i będą kierowały się tą samą drogą w stronę centrum handlowego. Limit czasu na pokonanie tej trasy wynosi 60 minut, więc sprostają mu nawet te uczestniczki, które postanowią trasę przespacerować.
Każda uczestniczka otrzyma pakiet startowy, dedykowaną koszulkę i pamiątkowy medal. Wszystko to przybliżono podczas konferencji prasowej, która odbyła się w poniedziałek w Ratuszu.
- To jest takie wydarzenie, że nie bardzo jestem w stanie wyobrazić sobie scenariusz, w którym miasto by go nie wsparło. Mamy promocję zdrowia i szczytny cel. Drugie przemyślenie jest takie, że chociaż spotykamy się w kontekście drugiej edycji Biegu KoBBiet, to jakoś w mojej świadomości wygląda to tak, jakby była to ugruntowana i wieloletnia tradycja - stwierdza Igor Kliś, wiceprezydent Bielska-Białej. - Ten bieg jest emanacją tego, co najlepsze w Bielsku-Białej. W naszym mieście wyjątkowe są kobiety. Prowadzą biznesy, są niesamowicie przedsiębiorcze, są często partnerami wielu wydarzeń i przedsięwzięć - dodaje.
Prezes Fundacji Strefa Kobiet przypomniała podczas konferencji historię maratonki Kathrine Switzer, która sprytnie wślizgnęła się na męską listę uczestników Maratonu Bostońskiego w 1967 roku i dotarła do mety z czasem lepszym od większości mężczyzn, choć podczas biegu próbowano ją ściągnąć z trasy.
- Była zdeterminowana, dzielna, postanowiła zrobić swoje. Jej wyczyn doceniono dopiero wiele lat później. Mówię o tym dlatego, że świat się zmienia. Dzisiaj kobiety nie muszą już walczyć o swoje miejsce na linii startu, a mężczyźni są u ich boku - wspierają, inspirują, mobilizują i, co więcej, tworzą przepiękne strefy kibiców - mówiła Agnieszka Azzalin. Współorganizatorka imprezy przypomniała również, że podczas poprzedniej edycji istotny był cel charytatywny – pomoc Annie Rybie, która dziś wraca do zdrowia.
O charytatywnej misji mówił także Sebastian Wyszyński, dyrektor BBOSiR-u. - Kiedy wymyśliliśmy tę imprezę, organizatorzy różnych biegów mówili, że na pierwszy bieg może zapisać się 200, maksymalnie 300 kobiet, a przy dobrej reklamie 500. Zainteresowanie pierwszą edycją przerosło nasze oczekiwania. A do drugiej edycji mamy już zapisanych ponad 1 600 osób! Na liście startowej są biegaczki ze 164 miejscowości, głównie z województwa śląskiego i małopolskiego, ale zgłosiły się też panie z Warszawy, Wrocławia, a nawet Czech.
Ambasadorkami biegu są m.in.: sprinterka Jagoda Żukowska, Zuzanna Wołąkiewicz – zwyciężczyni I edycji Biegu KoBBiet, ultramaratonka Edyta Lewandowska, Ewa Klimaszewska - przedsiębiorczyni z Bielska-Białej, aktorka Anita Jancia czy projektantka Natasha Pavluchenko, która zaprojektowała piękne koszulki.
bb

Oceń artykuł:
21 17
Serio, to na maxa irytuje mnie akcja, gdzie w tym smutnym jak lutowa noc mieście, zamyka się ulice i podejmuje ogólny wysiłek, żeby zorganizować bieg tylko dla kobiet. Mamy tych wydarzeń sportowych dla mieszkańców jak na lekarstwo, to jeszcze i tak ogranicza się dostęp do zawodów ze względu na płeć.
Przecież gdyby zorganizowano bieg tylko dla facetów, to histeria o płciowej dyskryminacji ciągła by się od Zwardonia po bałtycką Redę.