Miniona noc na osiedlu Beskidzkimupłynęła pod znakiem niepotrzebnej mobilizacji służb ratunkowych. Wszystko wskazuje na to, że przyczyną nocnej interwencji w wieżowcu był nieśmieszny żart, który postawił na nogi służby ratunkowe.

Zgłoszenie wpłynęło do służb w niedzielę po godzinie 23.15. Informacja dotyczyła wieżowca przy ul. Sterniczej w Bielsku-Białej, w którym uruchomił się system alarmowy. Stanowisko kierowania zadysponowała na miejsce cztery zastępy straży pożarnej. W działaniach brały udział trzy zastępy z JRG-1, w tym drabina mechaniczna, oraz OSP Kamienica. Na miejscu pojawił się także patrol policji.

Po przybyciu na miejsce strażacy ustalili, że doszło do aktywacji ręcznego ostrzegacza pożarowego. W momencie wciśnięcia przycisku w całym budynku rozlega się alarm, a systemy bezpieczeństwa uruchamiają klapy dypowe, windy zjeżdżają na parter i otwierane są wyjścia ewakuacyjne z elektrozamkiem.

Ratownicy po rozpoznaniu nie stwierdzili zagrożenia. Wiele wskazuje, że niedzielna interwencja służb na osiedlu Beskidzkiem była wynikiem bezmyślnego żartu, który niepotrzebnie postawił służby na nogi.

Przypominamy, że każde takie bezmyślne działania angażuje nie tylko strażaków, ale generuje również koszty i odciąga służby od miejsc, gdzie pomoc mogłaby być w danej chwili faktycznie potrzebna.

bb

Zdjęcie: OSP Kamienica w Bielsku-Białej