Prognozowany ubytek przychodów o około 1,4 mln zł z powodu systemu kacyjnego oraz strata dwóch gmin korzystających z usług spółki to sytuacja, która wymaga pełnej transparentności. Zakład Gospodarki Odpadami deklaruje wdrażanie mechanizmów oszczędnościowych i optymalizację pracy, jednak 14 dni to najwyraźniej zbyt mało czasu, by komunalna spółka przedstawiła konkrety swoich działań.

Po tym, jak w odpowiedzi na interpelację radnego Romana Matyi ujawniono, że Zakład Gospodarki Odpadami prognozuje spadek przychodów ze sprzedaży surowców wtórnych o około 1,4 mln zł w bieżącym roku, postanowiliśmy zweryfikować zapewnienia o „oszczędnościach” i oczekiwaliśmy konkretnych danych dotyczących polityki finansowej spółki, w której 100 proc. akcji posiada miasto Bielsko-Biała.

Dwa tygodnie, by przesłać ogólniki

Na nasze pytania dotyczące szczegółowych rezultatów działań naprawczych oraz zasadności zakupów inwestycyjnych musieliśmy czekać 14 dni, ponaglając przy tym spółkę. Po upływie tego czasu otrzymaliśmy odpowiedzi, które nie tylko unikają konkretów, ale przypominają klasyczne „lanie wody”.

ZGO deklaruje, że przeprowadziła „kompleksowy przegląd kosztów” i wdrożyła optymalizację. Mimo zapewnień o korzystniejszych warunkach współpracy z dostawcami, zarząd nie był w stanie wskazać choćby jednej kwoty, którą udało się w ten sposób zaoszczędzić w bieżącym roku. W odpowiedziach czytamy, że efekty działań są „rozproszone w całej strukturze kosztów”, co uniemożliwia prezentację łącznej sumy.

- Spółka na bieżąco reaguje na zmiany rynkowe, w tym spadki cen surowców wtórnych, poprzez działania po stronie kosztowej i organizacyjnej. Obejmują one m.in. przegląd i optymalizację umów z dostawcami, racjonalizację zakupów oraz usprawnienia w organizacji pracy i wykorzystaniu zasobów. Dodatkowo analizowane są kolejne obszary możliwych oszczędności, w tym energia, logistyka i zużycie materiałów.

Mniej gmin i przychodów, ale nie zwalniają 

Z końcem ubiegłego roku z usług ZGO zrezygnowały dwie kolejne gminy - Kozy i Jaworze. Odpady z tych dwóch gmin stanowiły około 7 proc. udziału w strukturze śmieci trafiających do instalacji w Lipniku - takie szacunki przekazała nam komunalna spółka we wrześniu ubiegłego roku. Wtedy też deklarowała: - Zmniejszenie strumienia odpadów wpłynie zarówno na spadek przychodów, jak i kosztów spółki - deklarowała jeszcze wrześniu ubiegłego roku prokurent komunalnej spółki Ewelina Zuziak.

Pod koniec maja zapytaliśmy, czy w obliczeniu spadku strumienia odpadów i spadku przychodów z podstawowej działaności ZGO, a także spadku przychodów ze sprzedaży surowców wtórnych po wprowadzeniu systemu kaucyjnego, w spółce doszło do redukcji zatrudnienia. Okazuje się, że nie.

- Pomimo zmian w zakresie współpracy międzygminnej, ilość odpadów kierowanych do instalacji utrzymuje się na stabilnym poziomie, co nie wymagało ograniczania zatrudnienia. Spółka na bieżąco dostosowuje organizację pracy do aktualnych potrzeb operacyjnych - to najnowsze stanowisko prokurent ZGO.

Najwięcej kontrowersji wzbudza jednak co innego. ZGO kupiło nowy samochód osobowy w czasie, gdy miejska spółka deklaruje zaciskanie pasa. Ewelina Zuziak zapewnia, że decyzja miała zostać skonsultowana z właścicielem spółki - miastem Bielsko-Białej. Aby uzasadnić ten wydatek, spółka wskazała na „uporządkowanie floty” - sprzedano dwa inne pojazdy, które generowały koszty, a uzyskane środki miały w istotnym stopniu sfinansować nabycie nowego pojazdu - Skody Superb. Jej koszt to około 150 tys. zł.

bak