Walka o życie mężczyzny była powodem popołudniowej interwencji służb na ul. Bystrzańskiej w Bielsku-Białej. W autobusie linii nr 57 jadącym w kierunku centrum miasta zasłabł mężczyzna w wieku 71 lat. Jako pierwszy reanimację prowadził kierowca MZK i świadkowie. Senior z funkcjami życiowymi trafił pod opiekę lekarzy.

Do zdarzenia doszło krótko po godz 14.00 w autobusie komunikacji miejskiej. Kierowca zatrzymał się na przystanku autobusowym w pobliżu węzła S1 w Mikuszowicach, wezwał służby ratunkowe i przystąpił do działania. Na miejscu błyskawicznie pojawiły się wszystkie służby ratunkowe, w tym zastępy straży pożarnej, patrol policji oraz załoga ratownictwa medycznego. Ratownicy przejęli prowadzenie akcji reanimacyjnej.

Jak przekazał nam oficer prasowy bielskiej policji, heroiczna walka o życie mężczyzny zakończyła się powodzeniem. - W trakcie reanimacji czynności życiowe zostały przywrócone - potwierdza kom. Sławomir Kocur. Mężczyzna w wieku 71 lat trafił pod opiekę lekarzy w Polsko-Amerykańskiej Klinice Serca.

Do zdarzenia odniosło się Bielskie Pogotowie Ratunkowe. - Na szczególne słowa uznania zasługuje postawa kierowcy autobusu. Jak przekazali ratownicy obecni na miejscu zdarzenia, resuscytacja była prowadzona bardzo sprawnie, a po przybyciu zespołu kierowca nadal aktywnie pomagał podczas działań ratunkowych. Takie zaangażowanie i opanowanie w sytuacji zagrożenia życia zasługują na najwyższy szacunek.

- W ratownictwie medycznym często powtarzamy, że o życiu pacjenta decydują pierwsze minuty. Żaden, nawet najlepiej wyposażony zespół ratownictwa medycznego nie będzie na miejscu szybciej niż osoby, które są świadkami zdarzenia. To właśnie takie postawy budują bezpieczną społeczność. Nie trzeba być ratownikiem medycznym, aby uratować życie. Wystarczy zareagować - podkreśla BPR.

bak