Olimpijskie medale i puste obietnice. Bielszczanin ma czekać siedem lat na obiecaną nagrodę?
Medaliści igrzysk olimpijskich nadal nie otrzymali nagród obiecanych im przez firmę Zondacrypto. Na nagrodę czeka m.in. Kacper Tomasiak. Radosław Piesiewicz wymyślił, że pieniądze będą wypłacane w ratach, co trwałoby siedem lat. Przy okazji wylicza, że 19-latek otrzymał mieszkanie, przypisując sobie przekazanie nagrody.
Do spotkania przedstawicieli Polskiego Komitetu Olimpijskiego, w tym prezesa Radosława Piesiewicza, z medalistami zimowych igrzysk olimpijskich i ich trenerami doszło kilka dni temu. Przedmiotem rozmów były zaległości finansowe sponsora PKOl, firmy Zondacrypto, która nie wypłaciła nagród w kwocie 1,1 mln zł.
W spotkaniu udział brała mama Kacpra Tomasiaka. Trzykrotny medalista olimpijski jest jedną z najbardziej pokrzywdzonych osób - łącznie powinien otrzymać od sponsora 550 tys. zł - czek na taką sumę otrzymał podczas gali. Wręczano mu go w obecności Piesiewicza, który teraz zachowuje się mało elegancko.
Choć w trakcie spotkania strony ustaliły, że o jego kulisach nie będą informować publicznie, kilka dni po spotkaniu w nieeleganckim stylu o Kindze Tomasiak wypowiadał się wiceprezes Andrzej Supron. - Uzmysłowiłem jednej z pań, że może iść do sądu i skarżyć Zondacrypto. Widzę zaangażowanie prezesa i nie mam wątpliwości, że sprawa po raz kolejny zakończy się sukcesem - mówił były zapaśnik.
Inaczej sprawę relacjonuje matka Tomasiaka. W trakcie spotkania na sportowców i ich przedstawicieli naciskano i sugerowano, żeby sportowcy dochodzili niewypłaconych nagród bezpośrednio od sponsora, a nie PKOl. - Prezes zapytał, czy mu wierzymy. Odpowiedziałam, że nie do końca. Mam wrażenie, że to spotkanie zostało zwołane tylko po to, by pokazać w mediach, że doszliśmy do porozumienia. PKOl nie przedstawił żadnych konkretów na piśmie - mówiła cytowana przez „WP Sportowe Fakty”.
Gdy matka Tomasiaka zaczyła prosić o konkrety, prezes wymyślił na szybko dwie propozycje. Pierwsza dotyczyła wypłaty nagrody w ratach przez... siedem lat. Druga to wypłata natychmiast, ale po pozyskaniu nowego sponsora przez PKOl. Piesiewicz zaznaczył, że najpierw nagrody dostaliby trenerzy, a potem inni zawodnicy, a na samym końcu Tomasik, „bo dostał najwięcej”. To „najwięcej” odnosić miało się do mieszkania, które skoczkowi obiecano za trzy medale olimpijskie wywalczone w Predazzo.
- Mam już dosyć tej dyskusji. Zatem w związku z komentarzami, że jesteśmy pazerni, i wyliczaniem, jak dużo Kacper dostał, oraz że dostał dodatkową nagrodę w postaci mieszkania, która mu się nie należała, Kacper rozważa rezygnację z tej nagrody - poinformowała publicznie mama skoczka z Bielska-Białej.
Sponsor odcina się od słów prezesa Piesiewicza i zapewnia, że przekazanie mieszkania było inicjatywą firmy Profbud, a nie decyzją PKOl. - Decyzja ta została podjęta całkowicie niezależnie i była wyrazem uznania dla znakomitych wyników sportowych osiągniętych przez Kacpra Tomasiaka podczas zimowych igrzysk olimpijskich - przekazano w komunikacie, który pojawił się po publikacach medialnych. Sponsor zapewnił, że jeszcze w czerwcu planuje spotkanie, podczas którego Bielszczanin wybierze mieszkanie.
bb
Oceń artykuł:
39 8