Wczorajsza ulewa obnażyła problem, z którym mieszkańcy Kamienicy mierzą się nie po raz pierwszy. Wiele kratek i wpustów ulicznych, które powinny odprowadzać wodę opadową do kanalizacji, przestało pełnić swoją funkcję. Powód jest prozaiczny.

Infrastruktura została skutecznie zablokowana przez ściętą trawę, która po niedawnym koszeniu pasów drogowych nie została uprzątnięta i wraz z deszczem spłynęła prosto do systemu odwadniającego. Jeden z mieszkańców, który w środę rano poruszał się aleją Armii Krajowej, nie kryje irytacji.

Jak zauważa, pozostawienie pokosu na jezdni to prosta droga do powstawania rozlewisk przy każdym kolejnym opadzie. - Kolejny deszcz i będziemy mieli poważne zastoje wody, które sparaliżują ruch - ostrzega.

Sytuacja jest szczególnie groźna w rejonach o dużym nachyleniu terenu, gdzie woda opadowa bardzo szybko tworzy niebezpieczne dla aut bajora. O fatalnym stanie wpustów ulicznych pisaliśmy już początkiem maja, wskazując na opóźnienia z udrażanieniem kratek po zimie. Powodem był nierozstrzygnięty przetarg przez MZD, podobnie jak w sprawie koszenia pasów rozdziału i poboczy w pasie drogowych.

Choć przetarg na utrzymanie infrastruktury został rozstrzygnięty, a wykonawca musi dysponować specjalistycznym sprzętem do czyszczenia ulic i udrażniania kanałów, rzeczywistość na bielskich drogach pokazuje, że profilaktyka i usuwanie skutków prac porządkowych wciąż szwankują. Mieszkańcy oczekują zdecydowanej reakcji, zanim prognozowane opady znów całkowicie zablokują odpływ wody z jezdni.

bb