Do tragedii doszło w trakcie rutynowej symulacji. Poprawia się stan poważnie rannego instruktora
Ponad sześć godzin trwały czynności prokuratury na lotnisku w Aleksandrowicach, gdzie w trakcie szkolenia doszło do wypadku. Szybowiec uderzył niemal pionowo w dół, a energię uderzenie przyjęła siedząca z przodu 38-letnia kursantka, która poniosła śmierć na miejscu. 57-letni instruktor, będący szefem wyszkolenia Aeroklubu Bielsko-Bialskiego, walczy o życie w szpitalu. Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie wypadku komunikacyjnego, którego następstwem jest śmierć osoby.
Tragedia rozegrała się około godz. 19.00. W trakcie lotu szkoleniowego dwumiejscowy szybowiec był ciągnięty za wyciągarką w trakcie którego gwałtownie nabiera szybkości i jest zadarty ku niebu. Do zdarzenia doszło w trakcie symulacji przerwanego ciągu. To rutynowy element szkolenia przed samodzielnym lotem.
Oględziny z udziałem dwóch prokuratorów
Co stało się po wypięciu liny holującej? To badać będzie prokuratura. Pewne jest, że szybowiec utracił siłę nośną i rozbił się na płycie lotniska. Wszystko działo się mniej niż 100 metrów od ścieżki pieszo-rowerowej biegnącej wokół lotniska. Wieczorem było tam wielu mieszkańców, którzy widzieli wypadek.
Jako pierwsze z pomocą ruszyły osoby, które przebywały na terenie Aeroklubu Bielsko-Bialskiego. Na miejscu wypadku momentalnie był Zbigniew Długosz - szef Prokuratury Rejonowej Bielsko-Biała-Południe, który w czasie prywatnym przejeżdżał na rowerze w okolicy lotniska i później brał udział w czynnościach realizowanych przez dyżurnego prokuratora. Nie był jednak naocznym świadkiem wypadku.
Czynności na miejscu zakończyły się po godz. 1.00 w nocy. Na miejscu wykorzystywano bezzałogowy statek powietrzny oraz skaner. Dokonano oględzin miejsca wypadku oraz samego szybowca. Brał w nich udział przedstawiciel Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych, która prowadzi swoje postępowanie.
Prokuratura zabezpieczyła plan lotu i będzie odtwarzać jego przebieg. Wstępne ustalenia wskazują, że szybowiec runął z wysokości około 100 metrów. Co było przyczyną? Śledczy są wstrzemięźliwi w ocenie, ale najprawdopodobniej zawinił czynnik ludzki. - Po wypięciu liny holującej nie udało się zapanować nad szybowcem - mówi nam prokurator Długosz i zaznacza, że w wypadku brał udział szybowiec szkoleniowy.
Doświadczony instruktor walczy o życie
SDZ-50 Puchacz to szybowiec dwumiejscowy, co oznacza, że stery znajdowały się w dyspozycji obu osób, w tym instruktora. Bezpośrednio po wypadku przesłuchany został operator wyciągarki, który dodatkowo został poddany badaniu na zawartość alkoholu - był trzeźwy. Policja przesłuchała także kilku innych świadków.
- Wstępnie sekcja zwłok zaplanowana została w środę w Zakładzie Medycyjny Sądowej w Katowicach - mówi nam prokurator Długosz. Śledztwo prowadzone będzie w kierunku wypadku komunikacyjnego ze skutkiem śmiertelnym. Szybowiec nie posiadał rejestratora ani kamery. Policja zabezpieczyła nagrania z kamery umieszczonej na budynku lotniska, ale najprawdopodobniej nie widać tam momentu wypadku.
38-letnia kursantka odbywała lot z 57-letnim instruktorem. - Jego stan jest bardzo ciężki - mówił nam nad ranem prokurator Długosz. Mężczyzna doznał obrażeń wielonarządowych w wyniku wysokoenergetycznego upadku. Z naszych ustaleń wynika, że to szef wyszkolenia Aeroklubu Bielsko-Bialskiego.
- To bardzo doświadczony pilot, praktyka ogromna, szkolił co roku - mówi nam Jerzy Oślak, były prezes ABB i zwraca uwagę, że warunki atmosferyczne do prowadzenia szkolenia były wczoraj bardzo dobre.
xxx
Poprawia się stan poważnie rannego instruktora. We wtorek po południu potwierdzono, że 57-letni mężczyzna odzyskał przytomność i oddycha samodzielnie. Jego stan jest wciąż poważny, ale stabilny.
bak
Oceń artykuł:
52 3
Co do wypadku z 2014 roku to żadna szkoła specjalna i żaden pokaz. Robili zdjęcia przy imprezy z okazji dnia dziecka.
Znam laminatorów z byłych zakładów szybowcowych i naprawdę to świetni specjaliści w tym fachu. Porównując z blacharzami miałem na myśli to, że potrafią zreanimować totalne złomy.