Maja Chwalińska powalczy o finał Rolanda Garrosa! Bez straty seta pokonała kolejną faworytkę
To był mecz pełen zwrotów akcji i niesamowitych emocji. Choć od początku nie wszystko układało się po myśli 24-letniej mieszkanki Bielska-Białej, to po raz kolejny zaprezentowała nerwy ze stali i pokonała wyższej rozstawioną rywalkę nie tracąc seta! Maja Chwalińska w czwartek zagra o wielki finał Rolanda Garrosa, a w najnowszym rankingu WTA awansuje na 30. pozycję i będzie drugą rakietą z Polski!
Czytaj: Chwalińska poznała rywalkę w walce o finał. Na kortach, gdzie trenuje, powstanie strefa kibica!
Mecz zaczął się od stracenia własnego podania przez Chwalińską i prowadzenia Anny Kalinskiej. Polak szybko jednak wzięła się do roboty, popisała się powrotnym przełamaniem i wygrała pięć kolejnych gemów z rzędu. Przy stanie 5:1 rywalka puściła jednak rękę i zaczęła posyłać niemiłosiernie mocne i precyzyjne piłki na drugą stronę siatki. Rywalka obroniła dwie piłki setowe i doprowadziła do wyrównania.
Od stanu 5:5 obie zawodniczki wygrały swoje podania i o losach seta musiał zadecydować tiebreak. 24-latka dobrze zaprezentowała się po gorszej stronie kortu, gdzie musiała grać pod wiatr i przy zmianie stron był remis - 3:3. Po zmianie Maja nie straciła ani jednego punktu i wygrała pierwszy, 75-minutowy set.
W drugim secie Chwalińska już przy drugiej okazji przełamała rywalkę i wyszła na prowadzenie. Przy stanie 4:1 i 5:2 po raz kolejny Kalińska zaczęłą grać na większym luzie i odrobiła dwa z trzech przełamań. Co chwilę oglądaliśmy zacięte długie wymiany, które wpadały na konto to jednej, to drugiej zawodniczki.
Przy stanie 3:5 mieszkanka Bielska-Białej popisała się spokojem i stanęła przed szansą na przełamanie. Przy stanie 30:40 Maja dobrze zreturnowała wymuszając błąd Kalińskiej, która ostatnią piłkę wyrzuciła w aut!
- Szczerze mówiąc nie wiem co się dzieje. Wiem że się powtarzam, ale każdy mecz tutaj jest szalony. Jestem bardzo szczęśliwa - mówiła po zwycięstwie Maja Chwalińska. - Byłam zestresowana, to naturalne, ale starałam się skupić na swojej grze i robocie do wykonania. Cieszę się, że się to udało. Jestem w półfinale, ale ciężko mi się porównywać do wszystkich innych topowych tenisistek. Teraz muszę się porządnie wyspać, może obejrzeć Netflixa i będę gotowa na jutro - dodawała, mając na myśli półfinał Rolanda Garrosa.
Komentatorzy podkreślają, że występy Chwalińśkiej wygladają jakby od lat grała na topowym poziomie. W półfinale 24-latka zmierzy się z Dianą Sznajder, która przegrała pierwszego seta z Aryną Sabalenką, ale w dwóch kolejnych była lepsza od Białorusinki. Liderka światowego rankingu odpadła z turnieju.
Z planu gier wynika, że czwartkowy półfinał z udziałem Chwalińskiej ze Sznajder odbędzie się około godziny 16.30. Będzie to drugi półfinał tego dnia na korcie centralnym imienia Philippe'a Chatriera, więc rozpocznie się tuż po zakończeniu pierwszego półfinału w którym Marta Kostiuk zmierzy się Mirrą Andriejewą.
bb
Zdjęcie: Olga Pietrzak/Polski Związek Tenisowy
Oceń artykuł:
94 4Komentarze 2
