Skuteczność lokalnych referendów, których celem jest odwołanie prezydentów miast, pozostaje na niskim poziomie - twierdzi Związek Miast Polskich, w którego zarządzie zasiada prezydent Jarosław Klimaszewski. Główną barierą okazuje się zazwyczaj zbyt niska frekwencja. Średnia skuteczność z ostatnich dwudziestu lat to ok. 13 proc.

W ciągu ostatnich 20 lat w całej Polskie odbyło się 320 głosowań w sprawie odwołania włodarza miasta lub gminy - w 43 przypadkach okazały się one skuteczne - poinformował Związek Miast Polskich.

Częstotliwość organizowania referendów odwoławczych zmieniała się w zależności od kadencji samorządowych. Rekordowy pod tym względem okazał się okres lat 2010-2014, kiedy przeprowadzono aż 114 takich głosowań. W kolejnej kadencji liczba ta wyraźnie spadła, osiągając poziom 45 referendów.

W pierwszych dwóch latach poprzedniej kadencji przeprowadzono 23 takie głosowania - podaje ZMP. Obecne analizy sugerują powolny wzrost zainteresowania tą formą aktywności obywatelskiej, co rodzi pytania o to, czy w najbliższym czasie Polacy ponownie częściej będą sięgać po to narzędzie polityczne.

Aktualna dyskusja o zasadności referendów odżyła po niedawnym głosowaniu w Krakowie, gdzie mieszkańcy zdecydowali o odwołaniu Aleksandra Miszalskiego. Podpisy zbierane są m.in. w Radomiu i Rzeszowie, a o podobnych inicjatywach głośno mówi się we Wrocławiu, Lublinie czy znacznie mniejszym Kłodzku.

bak