O rekordową pulę 12 milionów złotych mogą ubiegać się kluby sportowe z kolejnego w tym roku konkursu dotacyjnego ogłoszonego przez prezydenta Bielska-Białej. Ze środków tych opłacane są m.in. kontrakty zawodników, które nierzadko przekraczają 20 tys. zł miesięcznie. Bez tych pieniędzy bielski sport praktycznie nie istnieje.

Nabór ogłoszono w ostatnich dniach maja, a termin składania wniosków upływa już 8 czerwca. Aplikować o pieniądze mogą kluby sportowe z Bielska-Białej, które i nie prowadzą działalności nastawionej na zysk.

Aby myśleć o uzyskaniu miejskiej dotacji, kluby muszą uczestniczyć we współzawodnictwie sportowym na szczeblu co najmniej drugiej ligi organizowanym przez związek sportowy. Dotacja pozwala sfinansować zakupsprzętu, pokrycie kosztów organizacji zawodów czy wyjazdów. Pieniądze można także przeznaczyć na obozy treningowe, ale w głownej mierze pokrywają kontrakty zawodników i kadry szkoleniowej.

Kluby muszą wykazać się własnym wkładem finansowym, który musi stanowić min. 30 proc. wnioskowanej kwoty. Do rozdysponowania na drugie półrocze br. jest rekordowa pula 12 mln zł (dla porównania w drugiej połowie 2019 roku do rozydsponowania była pula 5,5 mln zł, a dwa lata temu było to 8 mln zł). Gdy dodać do tego środki rozdysponowane w pierwszej połowie tego roku, otrzymujemy kwotę ok. 23,7 mln zł.

Rosnąca z każdym rokiem pula środków pokazuje niebezpieczną tendencję - sport w Bielsku-Białej - z drobnymi wyjątkami - jest w takim stanie, że istnieje wyłącznie dzięki publicznym dotacjom.

Lokalne kluby w tak dużym stopniu uzależniły się od tego finansowego wsparcia, że bez niego trudno wyobrazić sobie ich dalsze funkcjonowanie w dotychczasowym kształcie. Miasto i miejskie spółki stały się dla nich nie tyle partnerem strategicznym, co głównym żywicielem, finansującym ich działalność.

bak