Seria interwencji minionej nocy, dziki sieją postrach na osiedlach. Myśliwy znów sięgnie po broń?
Cztery zgłoszenia o dzikach w róznych rejonach miasta odebrali minionej nocy strażnicy miejscy w Bielsku-Białej. Nad ranem dzik biegał po Dolnym Przedmieściu w pobliżu szkoły. Problem bytowania dzikiej zwierzyny w mieście od kilku tygodni ponownie nasila się i Ratusz niedawno podpisał kolejną umowę z myśliwym, który ma prowadzić odstrzał redukcyjny zwierzyny bytującej w granicach administracyjnych miasta. - Najpierw profilaktyka - zastrzega naczelnik Krzysztof Gałuszka.
Informację o dziku biegającym po ulicy Listopadowej w rejonie Liceum Ogólnokształcącego im. Mikołaja Kopernika przesłał na naszą redakcyjną skrzynkę pan Tomasz. Z jego relacji wynika, że na miejscu szybko pojawił się wezwany patrol strażników miejskich. - Pojawili się na miejscu już po kilku minutach i zabezpieczyli miejsce - pisze w wiadomości do redakcji. Zwierzę oddaliło się w nieustalonym kierunku.
Seria nocnych interwencji
Jak przekazano nam w straży miejskiej, minionej nocy służby czterokrotnie interweniowały po otrzymaniu sygnałów od mieszkańców o dzikach, które pojawiły się na terenach zamieszkałych. Pierwsze zgłoszenie miało miejsce jeszcze przed zmrokiem. Patrol strażników o godz. 20.25 interweniował przy ul. Wyzwolenia w Hałcnowie. Zgłoszono tam obecność czterech młodych warchlaków, które koczowały w zaroślach.
Po przeprowadzeniu rozpoznania i stwierdzeniu braku zagrożenia dla osób postronnych, strażnicy poinformowali zgłaszającego, że nie ma możliwości odłowienia ani przewiezienia zwierząt w inny rejon.
Kolejna interwencja w nocy z niedzieli na poniedziałek miała miejsce około godzinę później również przy ulicy Wyzwolenia, ale znacznie bliżej centrum Bielska-Białej. Tam zgłaszający zauważył dużego knura. - Zwierzę w asyście strażników oddaliło się na pobliską łąkę - przekazali nam strażnicy miejscy.
Jest kolejna umowa z myśliwym
Kilka minut po godzinie 22.00 dzik zauważony został przy ul. Kryształowej w Hałcnowie. Na miejsce skierowano patrol, ale funkcjonariusze nie potwierdzili zgłoszenia. - W żadnym z przypadków nie odnotowano osób poszkodowanych ani bezpośredniego zagrożenia dla mieszkańców - zaznaczają służby.
Problem dzików bytujących na bielskich osiedlach jest dobrze znany władzom Bielska-Białej. W kwietniu po raz drugi w ciągu ostatnich miesięcy podpisano umowę z myśliwym na dokończenie ubiegłorocznego planu redukcji populacji. Akcja ma zostać przeprowadzona na terenach wyłączonych z użytkowania łowieckiego, zgodnie z obowiązującymi przepisami. Koszt realizacji tych działań to blisko 13 tysięcy złotych.
16 dzików wskazanych do redukcji stanowi kontynuację działań podjętych w ub. roku. Wydana wówczas decyzja zakładała redukcję łącznie 50 dzików. Ponieważ od września do grudnia ub. roku myśliwemu udało się skutecznie odstrzelić 34 osobniki, obecna umowa obejmuje pozostałą do wykonania pulę.
Całodobowy numer MCZK
Krzysztof Gałuszka, naczelnik zarządzania kryzysowego, przyznaje, że sygnały o dzikach bytujących na bielskich osiedlach pojawiają się regularnie. Na razie nie odstrzelono żadnego dzika, bo myśliwy jest kierowany do odstrzału w ostateczności. Miasto stawia na profilaktykę oraz stosowanie repelentów.
- Najpierw profilaktyka. Rozpoczęliśmy także z urzędnikami z ochrony środowiska kampanię informacyjną, by nie dokarmiać zwierząt - słyszymy. Pozostawianie resztek jedzenia i łatwo dostępnych odpadów to główny powód, dla którego dziki rezygnują z naturalnego żerowania w lasach na rzecz miejskich osiedli.
Urzędnicy proszą, by obecność dzików zgłaszać bezpośrednio do Miejskiego Centrum Zarządzania Kryzysowego, gdzie trwają całodobowe dyżury - 33 4971 646 lub do dyżurnego straży miejskiej.
Bartłomiej Kawalec
[email protected]
Oceń artykuł:
46 17