Sebastian Kawa zapisał się w historii polskiego szybownictwa, zdobywając srebrny medal mistrzostw świata rozgrywanych pod Częstochową. To pierwszy taki sukces Polaka w klasie open od wielu lat, który smakuje tym bardziej, że wywalczył go w niezwykle trudnych okolicznościach, pożyczając szybowiec na tydzień przed startem.

Tegoroczne szybowcowe mistrzostwa świata odbywały się pod Częstochową. 54-latek wystartował w nic w klasie open. Od początku toczył trudną walkę z parą utytułowanych Niemców, który bronili tytułu mistrza i wicemistrza świata startując do ostatniej konkurencji zajmował trzecią pozycję. W ostatniej, dziesiątej konkurencji całkowicie zdominował rywalizację i zajął drugą lokatę w klasyfikacji generalnej.

Po rozegraniu dziesięciu konkurencji w klasie open triumfował Felipe Levin z Niemiec, który zdobył 8,945 punktów. Drugi był Kawa - 8,938 punktów, a trzecie miejsce zajął Michael Sommer - 8 871 punktów.

- Serdecznie dziekuje Jonker Sailplanes że mogłem zdobyć medal mistrzostw świata na udostępnionym mi JS5. Dziękuję drużynie za pomoc i konkurentom za wspaniałą rywalizację - przekazał Sebastian Kawa.

Sukces smakuje tym bardziej, że Kawa miesiącami szukał szybowca na którym wystartuje w mistrzostwach. Przywiózł go początkiem maja z Niemiec, to JS5 - konstrukcja o rozpiętości 24 m i dopuszczalnej masie startowej 800 kg produkowany przez południowoafrykańską firmę Jonker Sailplanes. Przed rozpoczęciem mistrzostw świata latał na nim tylko trzy dni. - Będę się z nim uczył latać podczas zawodów - mówił.

bak

Zdjęcie: Anita Janina Chabora