Kolejkowy paraliż i godzina stania, by odebrać jeden list. Poczta mówi o „przejściowych trudnościach”
Godzina stania w kilkudziesięcioosobowej kolejce tylko po to, by odebrać jeden list polecony - tak wygląda rzeczywistość na Poczcie Głównej w Bielsku-Białej. Długie kolejki w tym miejscu to żadna nowość, ale cierpliwość mieszkańców zdaje się kończyć, a do akcji wkroczyli nawet radni prosząc o pomoc prezydenta. Choć nowoczesny system kolejkowy miał usprawnić obsługę, stał się symbolem frustracji. Krajowy operator w gigantycznych zatorach widzi... „przejściowe trudności”.
Sytuacja stała się na tyle problematyczna, że do akcji wkroczyli radni. W swoich interpelacjach wyliczają liczne zarzuty wobec krajowego operatora pocztowego, który przed rokiem przeprowadził dużą reorganizację struktur w całym kraju. W jej następstwie w Bielsku-Białej z pracy odeszło kilkadziesiąt osób.
Skarżą się na kolejki i wyprawy do centrum
Mniejsza liczba pracowników, to mniejsza liczba okienek działających na Poczcie Głównej. Jak zauważa radny Dariusz Michasiów, przez wiele lat na poczcie zawsze działały dwa osobne stanowiska dedykowane wyłącznie odbiorowi listów poleconych. Od pewnego czasu interesantów wrzucono do wspólnego worka z osobami płacącymi rachunki czy nadającymi masowe przesyłki sądowe. Efekt tej decyzji jest opłakany.
- W kolejce potrafi czekać nawet kilkadziesiąt osób. To ponad godzina stania - opisuje problem radny Michasiów i dodaje, że sam miał ostatnio wątpliwą przyjemność korzystania z oferty Poczty Polskiej.
Konrad Łoś, szef klubu PiS, wskazuje na absurd jaki ma miejsce od dłuższego czasu - mieszkańcy Starego Bielska muszą odbierać przesyłki na Poczcie Głównej, choć w dzielnicy działa agencja pocztowa. Dla osób starszych i nieposiadających środka transportu, wyprawa do centrum jest dużym problemem.
Miasto może jedynie przekazać uwagi
Tymczasem odbieranie przesyłek awizowanych w osiedlowych filiach ma miejsce w Straconce. Radni domagają się od władz Bielska-Białej interwencji u dyrekcji Poczty Polskiej, bo obecny system dosłownie paraliżuje życie Bielszczan, ale też niepotrzebnie dociąża i tak już zatłoczone centrum miasta.
Sekretarz miasta Michał Kłusak przekazał radnym, że niewiele w tej sprawie może zrobić. Poczta Polska to spółka Skarbu Państwa, niezależna od gminy. - Prezydent nie ma podstaw prawnych do ingerowania w usługi świadczone przez Pocztę Polską - brzmi stanowisko, ale równocześnie zapewniono radnych, że ich uwagi zostały przekazane menadżerowi Poczty Polskiej nadzorującemu placówki w Bielsku-Białej.
Poczta uważa, że kolejki na Poczcie Głównej w Bielsku-Białej są „przejściowe”. - W niektórych placówkach pocztowych w ostatnich tygodniach zdarzyły się przejściowe trudności wynikające z różnych przyczyn, m.in. związanych z sezonową, wyższą niż standardowa absencją chorobową pracowników czy charakterystycznym dla pierwszego kwartału spiętrzeniem przesyłek rejestrowanych - twierdzi biuro prasowe spółki.
Statystyka swoje, życie swoje
- W takim wypadku spółka podejmuje niezwłocznie działania w celu ustabilizowania sytuacji i przywrócenia możliwie najwyższego poziomu świadczonych usług, m.in. do danych placówek skierowane zostaje wsparcie z innych jednostek. Za wszelkie niedogodności przepraszamy - zapewniono nas w odpowiedzi.
Spółka dodaje, że w całym kraju jej placówki odwiedza w sumie dziennie ok. 500 tys. osób, a średni czas oczekiwania kształtuje się na poziomie od 2 do 6 minut. W placówkach funkcjonują uniwersalne okienka obsługi, co umożliwia kompleksową obsługę - aby klient mógł załatwić wszystkie swoje sprawy bez konieczności przechodzenia od okienka do okienka. Liczba czynnych okienek pocztowych jest uzależniona od liczby pracowników, szczególnie w okresach zwiększonej absencji chorobowej lub urlopowej.
Bartłomiej Kawalec
[email protected]
Oceń artykuł:
11 73
Poczta to dno, a ta lokalizacja jest dla części mieszkańców udręką.