Prawdziwym festiwalem bezmyślności wykazali się dwaj kierowcy zatrzymani w poniedziałkowy wieczór w Czechowicach-Dziedzicach. Patrol zatrzymał do kontroli 50-latka z zakazem prowadzenia pojazdów. Chwilę później na miejsce dotarł jego 37-letni znajomy, który miał zabezpieczyć samochód kolegi, ale także miał zakaz.

Wszystko działo się tuż po godz. 23.00 na ul. Legionów w Czechowicach-Dziedzicach. Policjanci zatrzymali do kontroli Opla. Za kierownicą pojazdu siedział 50-latek z powiatu oświęcimskiego. Podczas weryfikacji danych w policyjnych systemach informatycznych okazało się, że mężczyzna w ogóle nie powinien prowadzić auta. Ciąży na nim bowiem aktywny, sądowy zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych do 2029 roku.

W takich sytuacjach przepisy dopuszczają przekazanie pojazdu osobie wskazanej przez kierującego, o ile posiada ona odpowiednie uprawnienia. 50-latek postanowił skorzystać z tej opcji i telefonicznie wezwał na pomoc swojego znajomego. Po niedługim czasie na miejsce interwencji przyjechało Renault, którym kierował 37-letni mężczyzna. Mundurowi rutynowo go , czy posiada dokumenty uprawniające do jazdy.

Mężczyzna z pełnym przekonaniem zapewnił funkcjonariuszy, że tak. Policjanci nie dali mu wiary i zaczęli sprawdzać jego dane. Okazało się, że 37-latek także nie posiada uprawnień do kierowania, a na dodatek - analogicznie jak jego starszy kolega - jest objęty sądowym zakazem prowadzenia pojazdów mechanicznych.

Obaj kierujący wykazali się skrajną nieodpowiedzialnością i rażącym lekceważeniem wyroków sądów. - Kierowanie pojazdem pomimo sądowego zakazu jest przestępstwem. To świadome lekceważenie prawa i ogromna nieodpowiedzialność - mówi kom. Sławomir Kocuer, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Bielsku-Białej. W stosunku do obu mężczyzn skierowany zostanie wniosek o ich ukaranie.

bb