Do kliniki w Katowicach-Ligocie śmigłowcem LPR przetransportowany został 10-letni chłopiec, który we wtorek wieczorem uległ groźnemu wypadkowi w Kaniowie. Dziecko poruszające się bez kasku spadło z roweru i doznało poważnego urazu głowy.

Wypadek miał miejsce ok. godz. 20.40 przy ul. Żwirowej w Kaniowie. Na miejsce zdarzenia natychmiast skierowano dwa zastępy strażaków, zespół ratownictwa medycznego oraz patrol policji.

Z ustaleń pracujących na miejscu funkcjonariuszy wynika, że wypadek miał charakter losowy. 10-letni chłopiec poruszający się rowerem stracił równowagę po najechaniu na przeszkodę i wywrócił się.

Sytuacja okazała się na tyle poważna, że konieczne było wezwanie Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Jak przekazał nam komisarz Sławomir Kocur, oficer prasowy bielskiej policji, chłopiec jechał bez kasku i w wyniku upadku doznał urazu głowy. - W zdarzeniu nie brały udziału osoby trzecie - mówi policjant.

W działania ratownicze zaangażowani byli strażacy z posterunku zamiejscowego JRG-2 w Czechowicach-Dziedziach, OSP Kaniów, załoga ratownictwa medycznego oraz patrol policji. Chłopiec został przetransportowany drogą lotniczą do Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Ligocie.

Skontaktowaliśmy się z rzecznikiem kliniki w Katowicach, by uzyskać informacje na temat stanu 10-latka. - Dziecko pozostaje w szpitalu, ale jego życie nie jest zagrożone - przekazał nam Wojciech Gumułka.

bak

Zdjęcie: OSP Kaniów