Wielki, wulgarny napis o charakterze pseudokibicowskim oszpecił przejście podziemne w rejonie ulic Lwowskiej i Krakowskiej w Bielsku-Białej. Sprawa zbulwersowała mieszkańca, bo chuligani wykazali się taką śmiałością tuż pod okiem kamer monitoringu. Napis został szybko usunięty, a strażnicy wyjaśniają sprawę.

Mieszkaniec na bazgroły natknął się we wtorek o poranku. - Ku mojemu zdziwieniu, pierwszy raz od remontu, który miał miejsce 20 lat temu, na jednej ze ścian - zobaczyłem duży pseudokibicowski napis - pisze mieszkaniec, który zwraca uwagę, że zaraz obok znajduje się kamer monitoringu miejskiego.

Bielszczanin sprawę zgłosił dyżurnemu straży miejskiej. - Strażnicy nie wiedzieli o tej sytuacji do momentu mojego zgłoszenia. Rodzi się pytanie - czy można bezkarnie umieszczać wulgarne i pseudokibicowskie napisy pod „czujnym” okiem miejskich kamer? - pyta mieszkaniec, zastanawiając się, czemu chuliganów nie zatrzymano na gorącym uczynku, a o sprawie strażnicy dowiedzieli się z jego zgłoszenia.

Zastępca komendanta Krystian Kowalczyk potwierdza, że zgłoszenie o wulgarnym napisie wpłynęło do dyżurnego wczesnym rankiem we wtorek. Umieszczanie rysunków, napisów w miejscach publicznych do tego nieprzeznaczonych lub bez zgody zarządzającym tym miejscem jest wykroczeniem spenalizowanym w kodeksie wykroczeń i zagrożone jest karą grzywny lub ograniczenia wolności a także środkiem karnym w postaci nawiązki do 1500 złotych lub obowiązkiem przywrócenia stanu poprzedniego.

Tyle prawo. Za pobazgranie przejścia nikt jednak nie odpowie. - Z przeglądu zapisu z monitoringu miejskiego nie udało się ustalić osoby - sprawcy wykroczenia, do którego doszło w nocy poniedziałku na wtorek - słyszymy. Najpewniej sprawca pomazał ścianę, gdy kamera skierowana była w inną stronę tunelu.

We wtorek po południu napis został usunięty przed administratora przejścia podziemnego.  

bak