Dwa zuchwałe napady i straty liczone w milionach. Jak gruziński gang terroryzował właściciela kantoru
Telefony na „słupy”, auta z fałszymi numerami rejestracyjnymi i drobiazgowa inwigilacja kantoru. Ponad dwa lata po zuchwałej kradzieży ponad 1,3 mln zł na stacji paliw w Cieszynie, sprawiedliwość dopadła głównego wykonawcę napadu, który później uciekł do Gruzji. Nodari G. pod zmienionym nazwiskiem wrócił do Polski, gdzie wpadł w ręce służb, a niedawno usłyszał nieprawomocny wyrok 6 lat więzienia. Jego wspólnicy, którzy dwa miesiące po pierwszym napadzie uderzyli po raz kolejny na tego samego właściciela kantoru przed bankiem w centrum Bielska-Białej i skradli mu kolejne ok. 850 tys. zł, wciąż są na wolności. Śledztwo tej sprawie zostało umorzone.
Okoliczności napadu w Cieszynie, jak i sam fakt kradzieży torby wypełnionej walutami, do tej pory nie były powszechnie znane opinii publicznej. Nieprawomocny wyrok w tej sprawie zapadł końcem ub. roku przed Sądem Okręgowym w Bielsku-Białej. Na ławie oskarżonych zasiadł tylko jeden z członków zorganizowanej grupy, która na przestrzeni dwóch miesięcy pod koniec 2023 roku dwukrotnie okradła tego samego właściciela kantoru z Cieszyna. Łupem gruzińskiej szajki padło łącznie ponad 2,1 miliona złotych.
Telefony na tzw. słupy, auta na fałszywe dane
Przygotowania do pierwszej kradzieży ruszyły w październiku 2023 roku. To wtedy skazany 37-letni Gruzin, sprawnie posługujący się językiem polskim, zaczął przeszukiwać portale ogłoszeniowe w poszukiwaniu tanich, używanych aut. Grupa potrzebowała pojazdów, których nie dałoby się powiązać z żadnym z członków gangu. Nodari G. wspólnie z dwoma rodakami kupił dwa auta, fałszując podpisy nabywców na umowach.
Aby jeszcze bardziej zatrzeć ślady, przestępcy kopiowali numery rejestracyjne z ogłoszeń w internecie i montowali ich duplikaty na swoich samochodach. Komunikacja pomiędzy członkami grupy odbywała się wyłącznie przez telefony zarejestrowane na tzw. słupy, które przez większość czasu były wyłączone.
Przez trzy doby przed napadem gang, zmieniając samochody, uważnie obserwował siedzibę kantoru i dom jego właściciela na terenie powiatu cieszyńskiego. Poznali rutynę pracowników co do minuty. Wiedzieli to, co najważniejsze - każdego dnia o stałej porze z kantoru wyjeżdża pracownik z torbą gotówki na tylnym siedzeniu. Auto zazwyczaj porusza się tą samą trasą i zmierza do banku w centrum Bielska-Białej.
Ukradł torbę, gdy zatrzymała się na stacji
Do kradzieży doszło 29 listopada 2023 roku we wczesnych godzinach popołudniowych. Gdy kobieta ruszyła w stronę banku w Bielsku-Białej, podążyły za nią trzy auta gangu. Okazja nadarzyła się jeszcze na stacji paliw AMIC przy ul. Granicznej w Cieszynie, gdzie ofiara zatrzymała się, by uzupełnić płyn do spryskiwaczy. Gdy pochyliła się nad maską, z jednego z aut wyskoczył mężczyzna w czapce. Nodari G. otworzył drzwi, chwycił torbę i odjechał. Kobieta próbowała podjąć pogoń, ale drugi pojazd wspólników zajechał jej drogę.
Niedługo później jednak plan zaczął się sypać. Samochód, którym uciekał Gruzin, uległ awarii. Zdesperowany mężczyzna próbował kupić od przypadkowej osoby inne auto, by kontynuować ucieczkę. To był kluczowy błąd, który pomógł prokuraturze w poszukiwaniach. Świadek zapamiętał mężczyznę ze wschodnim akcentem, który w ręku ściskał charakterystyczną torbę. Choć nie wiedział, że w środku znajdują się tysiące banknotów w różnych walutach - dolarach, euro, funtach czy koronach czeskich - to zapamiętał Gruzina.
Uciekł przez Litwę do Gruzji
Ostatecznie po uciekającego z torbą skradzionych pieniędzy 37-latka podjechał wspólnik. Następnego dnia po napadzie Nodari G. był już na Litwie. Po kolejnych 24 godzinach wylądował samolotem w Gruzji.
Podczas gdy główny wykonawca ukrywał się w ojczyźnie, jego wspólnicy nie próżnowali. Używając tych samych telefonów i samochodów, ponownie obserwowali właściciela kantoru. Dwa miesiące później po pierwszym napadzie, 11 stycznia 2024 roku, uderzyli po raz drugi - tym razem znacznie brutalniej.
W południe przed bankiem w centrum Bielska-Białej, grożąc użyciem noża, sterroryzowali mężczyznę i ukradli kolejne 850 tysięcy złotych. Samochód, który użyli do napadu, porzucili na obrzeżach miasta, ale wcześniej zalali jego wnętrze chemiczną substancją. W ten sposób chcieli zatrzeć zostawione ślady.
Śledztwo po bielskim napadzie umorzone
Nodari G., główny sprawca pierwszego napadu na stacji paliw w Cieszynie, został zatrzymany w listopadzie 2024 roku. Po zmianie nazwiska, postanowił po raz drugi przekroczyć granicę polsko-litewską. Pierwszy raz zrobił to dwa miesiące wcześniej, autem, które później wzięło udział w przestępstwie na Węgrzech, gdzie przy jego użyciu dokonano kradzieży 75 tys. euro. Gruzin nie spodziewał się, że policja jest na jego tropie.
Śledczy z Prokuratury Okręgowej w Bielsku-Białej mozolnie złożyli elementy układanki - analizy monitoringu, telefoniczne bilingi oraz opinię biegłego antropologa, która pozwoliła skazać 37-latka.
Proces przed Sądem Okręgowym w Bielsku-Białej zakończył się niedawno nieprawomocnym wyrokiem - gruziński recydywista został skazany na 6 lat więzienia. Nodari G. ma zwrócić całość skradzionej kwoty - 1,3 mln zł wraz z odsetkami, a jak wynika z uzasadniania wyroku właściciel kantoru nie był ubezpieczony i nie odzyskał ani złotówki ze skradzionej sumy. W lipcu w Sądzie Apelacyjnym w Katowicach ruszy apelacja.
Śledztwo dotyczące drugiego, brutalniejszego napadu przed bankiem w centrum Bielsku-Białej, zostało umorzone wobec niewykrycia sprawców. Wspólnicy skazanego Gruzina pozostają nieuchwytni.
Bartłomiej Kawalec
[email protected]
Oceń artykuł:
69 6Komentarze 5
