Mocne słowa o „Dyzmie” i kłótnia o sponsoring. Klub twierdzi, że będzie taniej, ale nikt nie wie o ile
Koniec wieloletniej współpracy Podbeskidzia z firmą Tobi odbywa się w atmosferze skandalu. W tle pojawiają się mocne słowa bielskiego przedsiębiorcy o „Dyzmie” i zarzuty o rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji. Spółka nie pozostaje mu dłużna i zaprzecza, by firma w ostatnich latach była sponsorem klubu. - Klub nie miał z firmą Tobi umowy sponsoringowej - przekazał prezes Krzysztof Sałajczyk. Wyłoniona w przetargu nowa firma ma świadczyć usługi taniej, ale szczegółów brak.
To koniec pewnej epoki. Po niemal sześciu latach zniknęły ostatnie widoczne ślady po przygodzie „Górali” z ekstraklasą, z której klub spadł z hukiem po zaledwie roku, w sezonie, gdy z elity spadał tylko jeden zespół. Wraz z zakończeniem współpracy firma Tobi z Podbeskidziem, klubowy autokar przestaną zdobić nieaktualne od wielu sezonów koszulki, w których w sezonie 2020/21 występowali zawodnicy klubu.
Nazwał go „Dyzmą”, a potem skasował wpis
- Przez wiele lat miałem zaszczyt wspierać klub nie tylko jako partner świadczący usługi transportowe, ale również jako sponsor, udziałowiec oraz osoba, która zawsze - zarówno w dobrych, jak i trudnych momentach - starała się pomagać także finansowo, kierując się sercem i troską o dobro klubu - napisał niedawno Tomasz Wieczorek, właściciel firmy Tobi, w oświadczeniu opublikowanym w mediach społecznościowych.
Jeszcze przed publikacją oficjalnego stanowiska bielski przedsiębiorca udostępnił wpis dotyczący wyjazdu drużyny na mecz z Wartą Poznań. W poście poinformował, że był to „ostatni wyjazd autokarem obklejonym w barwy Podbeskidzia”, dodając, że współpraca kończy się „nie z naszej winy czy niechęci”. Wpis zawierał także przytyk pod adresem „pewnego… Dyzmy”, który miał odpowiadać za zaistniałą sytuację. Słowa te zapewne skierowane były pod adresem prezesa Krzysztofa Sałajczyka. Niedługo później wpis został usunięty.
W późniejszym oświadczeniu właściciel firmy Tobi stwierdził, że mierzy się z „krzywdzącymi opiniami” oraz „rozpowszechnianiem nieprawdziwych informacji” na temat jego i firmy. Jak zaznaczył, dotychczas nie komentował publicznie sytuacji „ze względu na dobro” klubu i „szacunek do jego historii”.
Sałajczyk mówi o oszczędnościach, ale ukrywa liczby
Klub odniósł się do sprawy w odpowiedzi na pytania redakcji. Krzysztof Sałajczyk podkreślił, że firma Tobi nie była sponsorem klubu, a współpraca obejmowała wyłącznie odpłatne usługi transportowe realizowane w ramach umowy. - Klub nie miał z firmą Tobi umowy sponsoringowej. Współpraca obejmowała realizację usług transportowych na rzecz drużyny. Niezależnie od tego firma Tobi była jednym z podmiotów, które wspólnie z innymi firmami korzystały z wynajmu skyboxa podczas meczów domowych Podbeskidzia.
Jak poinformowano, zmiana przewoźnika była wynikiem przeprowadzonej procedury przetargowej, a decydującym kryterium była cena. Nowym operatorem transportowym została firma StelaBus, która od 1 maja odpowiada za przejazdy zespołu i obsługiwała już wyjazd drużyny na mecz ze Świtem Szczecin.
Władze Podbeskidzia zapewniają, że nowa umowa oznacza dla klubu „dużą oszczędność”, jednak nie ujawniono dokładnej kwoty, jaką uda się zaoszczędzić dzięki zmianie przewoźnika. Z ustaleń portalu wynika, że dotychczasowa umowa z firma Tobi opiewała na około 20 tysięcy złotych miesięcznie.
Zapytaliśmy również klub o komentarz do słów Tomasza Wieczorka. - Z zaskoczeniem przyjęliśmy treść przytoczonej wypowiedzi. W trakcie współpracy klub nie zgłaszał zastrzeżeń do jakości usług świadczonych przez firmę Tobi, co znajduje potwierdzenie m.in. w pozytywnej rekomendacji wystawionej przez spółkę w marcu bieżącego roku. Jednocześnie klub nie komentuje indywidualnych opinii i wypowiedzi osób trzecich. Podkreślamy, że wszystkie decyzje organizacyjne, w tym wybór dostawców usług, podejmowane są w oparciu o przejrzyste procedury oraz w najlepiej pojętym interesie klubu - przekazuje bielski klub.
xxx
Choć obie strony podkreślają wieloletnią współpracę, z informacji docierających z otoczenia klubu wynika, że rozstanie odbyło się w wyraźnie napiętej atmosferze. Całej sprawie smaczku dodaje fakt, że po sezonie wygasa umowa łącząca Krystiana Wieczorka - bramkarza i równocześnie syna właściciela firmy Tobi - z bielskim klubem. Według naszych ustaleń klub nie planuje przedstawić wychowankowi nowej oferty.
Piotr Kubica
[email protected]
Zdjęcie: Szymon Jaszczurowski/TS Podbeskidzie
Oceń artykuł:
48 22Komentarze 12
