- Mieszkańcy kontaktują się ze mną z pretensjami, a ja zmuszony jestem tłumaczyć się, że opóźnienie nie wynika z mojego działania - pisze radny Roman Matyja i wywołuje do tablicy urzędników Biura Rady Miejskiej. Radny znany jako „listonosz ludzkich spraw”, złożył pismo do Jarosława Klimaszewskiego, domagając się wyjaśnień w sprawie procedur publikowania interpelacji na stronach internetowych.

W treści pisma radny przypomina, że dotychczasowa praktyka funkcjonowała sprawnie i bez zbędnej zwłoki. Po złożeniu dokumentu w Biurze Rady Miejskiej i uzyskaniu podpisu przewodniczącej, interpelacje trafiały niezwłocznie na stronie internetowej. Mieszkańcy mieli szybki i stały wgląd w podejmowane internwejce.

Od niedawna sytuacja uległa zmianie, a intereplacje publikowane są z wyraźnym opóźnieniem. Dla radnego Matyi, który sam siebie nazywa „listonoszem ludzkich spraw”, szybkośc działania to kwestia zaufania społecznego. - Brak widocznej publikacji interpelacji powoduje nieporozumienia oraz przekonanie, że dana sprawa nie została przeze mnie podjęta. Mieszkańcy kontaktują się ze mną z pretensjami, a ja zmuszony jestem tłumaczyć, że opóźnienie publikacji nie wynika z mojego działania - skarży się radny.

Autor interpelacji domaga się jasnych odpowiedzi na pytania o aktualne procedury oraz o to, kto personalnie odpowiada za umieszczanie dokumentów po ich podpisaniu przez prezydium. Radny chce wiedzieć, czy istnieją jakiekolwiek wewnętrzne regulacje, które pozwalają na zwlekanie z publikacją, zamiast robić to niezwłocznie. - Jawność działania samorządu oraz szybki dostęp mieszkańców do informacji publicznej są fundament transparentnego funkcjonowania miasta - kończy Roman Matyja.

Zgodnie z przepisami, prezydent ma 14 dni na udzielenie odpowiedzi na postawione pytania.

bb