Recydywa w pół godziny. Najpierw pił wódkę w parku za ratuszem, potem postanowił jechać
Dwie interwencje funkcjonariuszy w ciągu zaledwie pół godziny i surowy mandat, który mimo stanu upojenia alkoholowego z pewnością zapadnie mu w pamięć. Pewien mieszkaniec Bielska-Białej udowodnił, że połączenie wódki w parku z nocną przejażdżką jednośladem to najkrótsza droga do poważnych kłopotów.
Wszystko zaczęło się tuż po północy w parku za Ratuszem, gdzie patrol strażników miejskich natknął się na mężczyznę spożywającego wódkę. Funkcjonariusze wyciągnęli wobec niego konsekwencje prawne, jednak jak się okazało, pierwsza interwencja nie ostudziła zapału bielszczanina do łamania przepisów.
Mimo niedawnego spotkania ze strażnikami, mężczyzna wykazał się sporą lekkomyślnością. Zaraz po zakończeniu czynności w parku, wsiadł na swój jednoślad i ruszył w trasę ulicami miasta. Jego podróż nie trwała jednak długo. Pół godziny po północny na ul. Cyniarskiej w Bielsku-Białej ten sam mężczyzna wpadł ponownie w ręce patrolu strażników miejskich. Tym razem sprawa przybrała znacznie poważniejszy obrót.
Z uwagi na uzasadnione podejrzenie, że mężczyzna znajduje się pod wpływem alkoholu, na miejsce wezwano patrol policji, a badanie alkomatem wykazało w organizmie Bielszczanina aż 1,64 promila alkoholu. Jazda w takim stanie po drogach publicznych jest nie tylko skrajnie niebezpieczna, ale i kosztowna.
Funkcjonariusze nie mieli taryfy ulgowej dla nietrzeźwego kierowcy. Za kierowanie jednośladem w stanie nietrzeźwości policjanci nałożyli na niego mandat karny w wysokości 2500 złotych. To surowa przestroga dla wszystkich, którzy po spożyciu alkoholu planują korzystać z pojazdów, nawet tych dwukołowych.
bb
Oceń artykuł:
53 7