Zapisy w planie przestrzennym dopuszczające budowę spalarni odpadów w Wapienicy zostają - taką decyzję podjęła większość radnych Bielska-Białej, odrzucając obywatelską próbę zmiany planu zagospodarowania przestrzennego. Gdy podczas ubiegłotygodniowej sesji wiceprezydent Igor Kliś uspokajał, że za obecnej kadencji spalarnia na pewno nie powstanie, mieszkańcy snują wizję, w której za budowę instalacji zabiera się prywatny inwestor. Tym może być państwowy Tauron, jeśli w trwającej procedurze przetargowej kupi od gminy udziały w spółce Therma. 

Mieszkańców stojących za inicjatywą obywatelską reprezentowała Urszula Brzóska. Podcas sesji przekonywała ona, że głosowanie to „sprawdzian rzetelności” i przypomniała, że w referendum mieszkańcy wyrazili się przeciwko inwestycji, co było „wiążącą decyzją”. Jej zdaniem, mimo wcześniejszych zapewnień włodarza miasta, wola Bielszczan nie doczekała się pełnej realizacji w prawie miejscowym.

Tauron kupi Thermę i zbuduje spalarnię?

- Stoimy w obliczu niezrozumiałej i niepokojącej sprzeczności. Obecny zapis nie jest neutralny, to otwarta furtka, a wręcz zaproszenie, które można wykorzystać za rok, za dwa, do powtórki sytuacji sprzed kilku lat. Skoro nie ma takich planów, to czemu tak trudno usunąć ten zapis? - pytała retorycznie.

Emocje wzbudziła również nieobecność Jarosława Klimaszewskiego na sali obrad. Przedstawicielka inicjatywy obywatelskiej przypomniała prezydentowi Bielska-Białej moment ogłaszania wyników referendum z 16 kwietnia 2023 roku, kiedy to chętnie stawał przed kamerami, deklarując odwrót od budowy instalacji. Teraz, gdy przyszło do formalnego zamknięcia tematu, prezydenta zabrakło.

Głos w imieniu władz miasta zabrał wiceprezydent Igor Kliś, który sugerował, że głos mieszkańców - również Wapienicy - jest w tej kwestii podzielony, podważając tym samym prawo przedstawicielki inicjatywy do występowania w imieniu całego osiedla. Urzędnik podkreślił także, że referendum, ze względu na niską frekwencję, w świetle prawa nie było wiążące, a rezygnacja z budowy była decyzją prezydenta.

Prowokacyjne pytania radnego

Igor Kliś zapewniał, że prezydent zdania nie zmienił i dopóki rządzi, spalarnia nie powstanie. Jednocześnie ocenił żądania mieszkańców jako idące o krok za daleko, argumentując, że prezydent nie może „związać rąk” swoim następcom, a zapisy planu należy traktować jako potencjał, który niczego nie determinuje.

Po stronie opozycji stanął radny Konrad Łoś. Szef klubu PiS punktował brak konsekwencji w działaniach miasta. Zauważył, że zaraz po referendum wycofano wnioski o dofinansowanie budowy spalarni i o wydanie decyzji środowiskowej, to kluczowe dokumenty planistyczne dla Wapienicy pozostały bez zmian.

Inny punkt widzenia zaprezentował Paweł Pajor z KO, który sugerował, że Bielsko-Biała to nie tylko Lipnik, gdzie działa składowisko odpadów oraz Wapienica, gdzie planowano budowę spalarni odpadów komunalnych. Radny ostrzegał przed wizją kolejnych, drastycznych podwyżek opłat za wywóz śmieci w obliczu kończącego się miejsca na składowisku. Prowokacyjnie pytał także, czy w Bielsku-Białej istnieje grupa lobbująca za tym, by ktoś inny zarabiał na odpadach, skoro miasto mogłoby to robić na miejscu.

Nowy skład, nowy pogląd na spalarnię?

Urszula Brzóska ripostowała, powołując się na przykłady innych polskich miast, jak Olsztyn czy Warszawa, gdzie spalarnie wcale nie zahamowały wzrostu cen. Zdawał się wspierać ją Paweł Korzondkowski, który wskazał na zmieniającą się politykę unijną. Zdaniem radnego PiS, zaostrzające się przepisy mogą sprawić, że budowa tego typu instalacji stanie się wkrótce ekonomicznie bezzasadna. Podkreślał, że świat idzie w kierunku recyklingu oraz nowoczesnych technologii utylizacji, a nie budowy spalarni śmieci.

Niejako kończąć dyskusją Robert Pysz z klubu KO zauważył, że nowa konfiguracja Rady Miejskiej w Bielsku-Białej przyniosła zmianę optyki na cały problem. Podkreślił, że wielu mieszkańców ma odrębne zdanie niż inicjatorzy zmiany planu, a jego zdaniem z problemem i tak władze miasta będą musiały się zmierzyć.

Ostatecznie o losach obywatelskiego projektu zadecydowała arytmetyka - głosami 13 radnych z zaplecza klubu prezydenta Bielska-Białej i Koalicji Obywatelskiej projekt odrzucono. Za wykreśleniem spalarni z planu opowiedziało się 9 radnych PiS. Co ciekawe, w głosowaniu nie wzięło udziału dwóch radnych reprezentujących Wapienicę - Dariusz Michasiów i Piotr Kochowski - mimo ich obecności podczas obrad. 

Tym samym plan miejscowy dopuszczający budowę spalarni w tej części miasta pozostaje w mocy.

Bartłomiej Kawalec
[email protected]