Z obelisku u zbiegu ul. Piastowskiej i Wyspiańskiego w Bielsku-Białej zniknął krzyż. Ta bulwersująca kradzież stała się impulsem, by przy okazji naprawy pomnika, ustalić nazwiska zamordowanych w tym miejscu Polaków, czego domaga się radny Paweł Korzondkowski. Dziś pozostają dla przechodniów jedynie bezimienną liczbą.

Napis na obelisku nie pozostawia złudzeń co do tragizmu tego miejsca: „Tutaj w listopadzie 1939 roku faszystowski okupant rozstrzelał 25 Polaków wydanych przez miejscowych Hitlerowców. Cześć i Chwała Poległym Polskim Patriotom” - brzmi napis. Choć znajduje się przy jednej z najważniejszych ulic w Bielsku-Białej, obok Starostwa Powiatowego, to wielu mieszkańców nawet nie wie o jego istnieniu.

Kilka miesięcy temu z miejsca pamięci nieustalona osoba ukradła krzyż. O sprawie wiedzą miejscy urzędnicy, którzy deklarują jego przywrócenie. O krok dalej chce pójść radny Paweł Korzondkowski z PiS, który poprzez interpelację pyta bielskich urzędników, czy znane są nazwiska zamordowanych Polaków. 

- Zwracam się z uprzejmą prośbą o poinformowanie mnie, czy Urząd Miejski dysponuje danymi osobowymi 25 rozstrzelanych w tym miejscu Polaków - pisze radny w swoim wystąpieniu. Postulat jest prosty, ale niezwykle ważny. Jeśli miasto posiada listę ofiar, radny chce, by ich imiona, nazwiska i daty urodzenia powinny zostać wyeksponowane na samym pomniku lub w jego bezpośrednim sąsiedztwie.

Zadanie przywrócenia tożsamości poległym może okazać się jednak karkołomne. O obelisku pod koniec lat 70. pisała Bożena Wisłocka-Trombska na łamach Kroniki Beskidzkiej, zauważając ze smutkiem: „Nie znamy nawet ich grobu. Zwłoki wywieziono nocą w niewiadomym kierunku”. Nazwisk zamordowanych nie podawał także wybitny badacz dziejów miasta, dr Jerzy Polak, w swoim „Przewodniku po Bielsku-Białej”.

Chodzi o to, by przywrócić tym ludziom tożsamość, by nie byli tylko statystyką, czy liczbą ale konkretnymi osobami - synami, mężami i ojcami, którzy zginęli za ojczyznę w pierwszych miesiącach okupacji

Często to właśnie w domowych archiwach Bielszczan, w przekazywanych z pokolenia na pokolenie rodzinnych historiach, kryją się brakujące ogniwa takich tajemnic. Czy wśród naszych Czytelników są osoby, których przodkowie zginęli w listopadzie 1939 roku? A może ktoś z Państwa posiada stare dokumenty lub relacje świadków, które pozwoliłyby wyrwać z zapomnienia choć jedno z 25 nazwisk?

Prezydent miasta ma 14 dni na oficjalną odpowiedź na interpelację radnego Korzondkowskiego.

bak