Mamy „swoich” ludzi w Warszawie i gotowy projekt w ręku. Wydawać by się mogło, że rozbudowa węzła przy Makro łączącego zachodnią obwodnicę miasta z drogą ekspresową S52, to formalność. Tymczasem rzeczywistość na granicy Bielska-Białej i Mazańcowic to długie oczekiwanie w gigantycznych korkach i będące niemal codziennością wymuszenia pierwszeństwa prowadzące do niebezpiecznych zdarzeń. Dlaczego inwestycja, która w budżecie Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad jest ledwie „zaokrągleniem”, od trzech lat pozostaje w fazie planowania?

Węzeł w sąsiedztwie Makro, stał się symbolem drogowej niemocy. Sytuacja na granicy Bielska-Białej i Mazańcowic to zmora dla każdego, kto codziennie pokonuje tę trasę. Regularnie dochodzi tu do niebezpiecznych zdarzeń z których najczęstszymi są stłuczki i wymuszenia pierwszeństwa. Obecny układ drogowy po prostu nie wytrzymuje natężenia ruchu, co jest szczególnie dotkliwe w godzinach szczytu.

Projekt gotowy od trzech lat

MZD wykonał już część pracy przygotowawczej - projekt przewiduje budowę dwóch rond turbinowych, które w sposób bezkolizyjny mają rozdzielać ruch pomiędzy zachodnią obwodnicę a S52. Inwestycja obejmuje również przebudowę odcinka ulicy Poligonowej, instalację oświetlenia LED i budowę chodników.

Dokumentacja jest kompletna od 2023 roku i od tego czasu czeka na łaskę urzędników w Warszawie. Realizacja zadania spoczywa bowiem na barkach GDDKiA, która zarządza S52 i do postulatów płynących z Bielska-Białej najwyraźniej podchodzi z dużą rezerwą, bo inwestycja szacowana na około 35 milionów złotych jest w porównaniu do 20-miliardowego budżetu urzędu centralnego kwotą niewielką.

Kiedy może dojść do realizacji prac i przebudowy układu drogowego łączącego obwodnicę z S52? Marcin Twardysko z GDDKiA w Katowicach zapewnia, że zadanie znajduje się w planach poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego, ale nie sposób wskazać termin, w którym inwestycja doczeka się realizacji.

W skróce projekt od trzech lat leży na półce. Urzędnicy tłumaczą, że inwestycje wymagają wcześniejszego zaplanowania i hierarchizacji na szczeblu centralnym. Ze względu na to, że ilość zgłaszanych potrzeb w skali całego kraju przewyższa możliwości finansowe, GDDKiA nie chce deklarować żadnych terminów.

Bielszczanie od infrastruktury

Z przekazanego nam stanowiska wynika, że w opinii GDDKiA sytuacja na węźle obok Makro nie odbiera od innych odcinków dróg w aglomeracji śląskiej. Drogowcy przekonują, że korki występują jedynie w godzinach szczytu, a według policji w ostatnich sześciu latach doszło w tym miejscu tylko do dwóch wypadków.

W sprawę aktywnie włączył się Mirosław Suchoń, który stoi na czele sejmowej komisji infrastruktury i lobbuje za znalezieniem środków rozbudowę węzła. Poseł zwraca jednak uwagę na pewien paradoks – w regionie realizowane są obecnie duże inwestycje, takie jak budowa S1 do Mysłowic czy projekt Beskidzkiej Drogi Integracyjnej do Krakowa, których koszty idą w miliardy złotych. W cieniu tych dużych projektów  trudno czasem wywalczyć znacznie mniejsze kwoty na lokalne, ale kluczowe dla regionu węzły.

Poseł zapewnia, że rozumie, że rozbudowa węzła przy Makro jest inwestycją mocno wyczekiwaną i deklaruje dalsze starania o to, by potrzebne pieniądze ostatecznie znalazły się w budżecie GDDKiA. Na razie kierowcom pozostaje tylko cierpliwość i wiara, że projekt doczeka się zainteresowania z poziomu Warszawy.

Bartłomiej Kawalec
[email protected]