Bielscy radni opowiedzieli się za odrzuceniem petycji dotyczącej wprowadzenia programu zdalnego monitorowania płodu dla kobiet w trzecim trymestrze ciąży. Choć autorzy pomysłu przekonywali, że domowe KTG zwiększy bezpieczeństwo i komfort przyszłych matek, to opinie medycznych ekspertów okazały się druzgocące.

Celem postulowanego programu miało być zwiększenie bezpieczeństwa kobiet w trzecim trymestrze ciąży (od 34. tygodnia) przez zapewnienie im dostępu do zdalnego monitorowania płodu w warunkach domowych.

Autorzy petycji wskazywali, że zaletami wprowadzenia takich urządzeń byłyby m.in. na wcześniejszego wykrywania nieprawidłowości płodu, ograniczenie liczby niepotrzebnych hospitalizacji czy poprawa dostępności świadczeń profilaktycznych. Ich zdaniem, program miał być prodemograficzny.

Innego zdania jest komisja skarg, wniosków i petycji Rady Miejskiej w Bielsku-Białej, która pozyskała opinie z Beskidzkiego Centrum Onkologii-Szpitala Miejskiego, w którym działa porodówka, oraz Narodowego Funduszu Zdrowia. Wskazuje się w nich na możliwość powstawania błędów interpretacyjnych i technicznych, które mogą prowadzić do niepotrzebnymi hospitalizacji, nadmiernej interwencji medycznej czy wykonywania większego odsetka cięć cesarskich, do których brak bezwzględnych wskazań.

Specjaliści w swoim stanowisku podkreślają także, że wprowadzenie programu zwięszy możliwość nadinterpretacji niegroźnych zmian lub bagatelizowania niepokojących zapisów, które mogą spowodować brak odpowiednio szybkiej interwencji medycznej. Brak odpowiedniej wiedzy i umiejętności obsługi aparatury, może także "zwiększać poziom lęku, nasilać zachowania kompulsywne czy generować przewlekły stres", a to wszystko może zamiast zwiększyć poczucie bezpieczeństwa, może prowadzić do jego obniżenia.

Tym samym komisja rekomendowała odrzucenie petycji, co w drodze głosowania poparło 18 bielskich radnych. Dwóch wstrzymało się od głosu, a nikt nie zagłosował przeciwko odrzuceniu petycji.

pbk