Bronisław Foltyn w trybie pilnym trafił na blok operacyjnym w Centrum Pulmonologii i Torakochirurgii w Bystrej. Parlamentarzysta wymagał pilnej interwencji po tym jak zakrztusił się chrząstką w trakcie jedzenia rosołu. - Było blisko, ale nie tym razem! - mówi poseł Konfederacji i skarży się na długie oczekiwanie na SOR w Bielsku-Białej.

Cała sytuacja, choc wygląda nieporoznie, mogła zakończyć się tragicznie. Poseł opisuje, że w trakcie spożywania obiadu doszło do zakrztuszenia się. - Lubicie rosół? Ja uwielbiam. A w rosole, jak to w rosole różności: makaron, marchewka, pietruszka, kawałki mięsa. I trafiła chrząstka, kostka wręcz, no i ta kostka wleciała sobie nie tam gdzie trzeba. Wydaje się nic takiego. Odkrztusić i po sprawie - opisuje.

Po kilku godzinach, nad ranem, dostał takich duszności, że postanowił udać się na SOR w Szpitalu Wojewódzkim w Bielsku-Białej. - A na SOR luzik. Pan zbadał saturację i mówi dusisz się pan. Czekam godzinę, dwie. Kombinuje w lewo, w prawo, do przodu, do tyłu, żeby tylko złapać jakiś oddech - opisuje.

Poseł wskazuje, że nikt nie interesował się jego losem i pogarszającym się staniem. - Jakiś inny pacjent w poczekalni mówi, że czeka już tam prawie 4 godziny - dodaje. - Ledwie dycham, ale ostatkiem sił wsiadam w auto i jadę - opisuje. Postanowił udać się do Centrum Pulmonologii i Torakochirurgii w Bystrej.

- Tu inny świat. Błyskawiczna relacja. Rentgen, tomograf. Nim się obejrzałem to leżę już na stole operacyjnym. Kość wyjęta. Mówią, że jeszcze parę godzin i byłoby nieciekawie - relacjonuje i dziękuje całej ekipie szpitala w Bystrej za uratowanie zdrowia, a może i życia. Na koniec poseł Foltyn przestrzega innych. - Pierwszy raz w życiu miałem tego typu sytuację. Nie ignorujcie podobnych zdarzeń, bo naprawdę można się przejechać. Nie ma żadnych szans żeby samodzielnie wyjąć taką „kostkę” z oskrzeli czy płuc.

bak