To jedyna taka placówka na całym Podbeskidziu, do której dojeżdżają dzieci z Cieszyna, Skoczowa, a nawet odległego Korbielowa. Szkoła nr 39 w Bielsku-Białej mieści się w stuletniej willi, w której zajęty jest już każdy centymetr przestrzeni, a miejsca do nauki zostały zaaranżowane nawet w piwnicy i na strychu. Rodzice dzieci deklarują, że nie zależy im na przejmowaniu konkretnej lokalizacji kosztem innej społeczności szkolnej. Chcą jednak godnego miejsca do nauki i terapii dla swoich pociech, które obecnie gnieżdżą się w ciasnych murach zabytkowego obiektu.

Szkoła Podstawowa nr 39 to placówka dla dzieci słabosłyszących, niesłyszących i z Afazją. Mieści się przy ul. Kamienickiej 11A w Bielsku-Białej w willi z 1904 roku. Budynek znajduje się w gminnej ewidencji zabytków i wszelkie prace w niej wymagają zgody konserwatora. Dyrekcja w ostatnich latach zaaranżowała wszystkie możliwe przestrzenie, by komfort pracy z dziećmi był jak najlepszy. Od pewnego czasu stoją pod ścianą.

Każdy metr na wagę złota

- W przyszłym roku powstanie 12. oddział w naszej placówce. Z tego względu jedną z sal będziemy musieli podzielić na dwie jeszcze mniejsze, by znaleźć dla dzieci miejsce. Pracuję tu od 7 lat, w tym czasie liczba naszych uczniów się podwoiła. Każdego roku przybywa jeden lub dwa oddziały i dobrnęliśmy do granic możliwości - mówi dyrektorka Daria Biernat-Cudak. - Jesteśmy jedyną tego rodzaju placówką na terenie całego Podbeskidzia, uczęszczają do nas dzieci m.in. z Cieszyna, Korbielowa czy Skoczowa - dodaje.

Szkoła bazuje na zajęciach rewalidacyjnych, tzn. indywidualnych działaniach terapeutycznych i usprawniających dla uczniów z orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego. Takie orzeczenia posiadają wszyscy uczniowie. Dzięki nim rodzice nie muszą dowozić dzieci na dodatkowe zajęcia, ale ich pociechy z powodu braku odpowiedniej liczby pomieszczeń i gabinetów często muszą czekać na nie nawet 2-3 godziny. Jak słyszymy, zmiana budynku pozwoliłaby na lepsze rozplanowanie zajęć i otwarcie nowych oddziałów.

Podczas naszych odwiedzin w szkole mogliśmy się przekonać, jak skrzętnie wykorzystywany jest każdy dostępny centymetr przestrzeni. Nauczyciele zatrudnieni w placówce w ostatnim czasie oddali nawet swój pokój nauczycielski, który został przerobiony na kolejną salę lekcyjną, a sami czas między lekcjami spędzają w małym pomieszczeniu socjalnym bądź przy stołach zlokalizowanych na poddaszu budynku.

Miasto od lat obiecuje nową siedzibę

- Nasi uczniowie to wspaniali młodzi ludzie, którzy od samego rana zmagają się z licznymi barierami. Szkoła nie powinna być miejscem, w którym mierzą się z kolejnymi - mówi jeden z pracowników.

Pierwsze interpelacje bielskich radnych w sprawie poprawy warunków lokalnych Szkoły Podstawowej nr 39 pojawiły się w listopadzie ub. roku. Na pierwszą z nich odpowiadał jeszcze wiceprezydent Piotr Kucia, który wskazywał na przeniesienie szkoły do budynku przy ul. Broniewskiego na osiedlu Grunwadzlkim jako „rozwiązanie racjonalne i zapewniające optymalne wykorzystanie dostępnej infrastruktury oświatowej”.

Pod tym adresem mieści się jedna z siedzib Szkoły Podstawowej nr 9. Uczniowie z klas IV-VIII uczęszczający do tej placówki mieliby zostać przeniesieni do drugiej siedziby przy Piłsudskiego, o czym pisaliśmy na łamach portalu wielokrotnie. Od jesieni przeciwko tym planom protestują rodzice dzieci z Broniewskiego.

Innego zdania jest śląska kurator oświaty Aleksandra Dyla. W swoim postanowieniu z początku kwietnia zauważa, że „warunki nauki uczniów Szkoły Podstawowej nr 39 są złe i wymagają zdecydowanej poprawy, jednak nie może się to odbywać kosztem uczniów Szkoły Podstawowej nr 9”, i proponuje inne budynki szkolne, które zwolnią się w wyniku planowanych zmian w strukturze bielskich placówek oświatowych.

Gmina nie ma żadnego budynku?

- Nam nie chodzi o tę konkretną szkołę. Chcemy po prostu nowego budynku, do którego moglibyśmy przenieść szkołę i poprawić warunki dla naszych dzieci - mówi pani Aneta, której córka uczęszcza do SP 39.

To ważne, żeby dla dzieci wymagających specjalnych warunków było miejsce w tego typu placówkach. Aktualnie nawet prywatne szkoły specjalne są pełne i rodzice muszą wysyłać dzieci do szkół rejonowych - dodaje.  Jedna z nauczycielek wskazuje też, jakie zmiany widać u dzieci, które trafiają do środowiska, w którym nie czują się inne - rozwijają się i otwierają na kontakt z rówieśnikami i pracownikami.

Miasto Bielsko-Biała złożyło zażalenie do MEN na decyzję kurator oświaty. Do momentu zakończenia procedury odwoławczej dalsze czynności dotyczące relokacji placówki nie są prowadzone. Nauczyciele, rodzice, ale przede wszystkim dzieci ze Szkoły Podstawowej nr 39 nadal nie wiedzą, jaki los ich czeka. 

xxx

Dziś głos w trakcie sesji zabrał wiceprezydent Igor Kliś. - Zamierzamy przenieść Szkołę Podstawową nr 39 do budynku przy ulicy Broniewskiego - deklarował. Miasto oczekuje na rozstrzygnięcie MEN.

Piotr Kubica
[email protected]