Wydawało się, że z początkiem roku problemy mieszkańców ul. Wapienickiej w Bielsku-Białej zostały rozwiązane. Nic bardziej mylnego, a na hałasujący agregat wciąż skarżą się mieszkańcy. Firmę kontrolowali urzędnicy ochrony środowiska, którzy nakazali montaż specjalnego tłumika. Realizacja zaleceń opóźnia się w czasie.

Sprawa po raz kolejny wróciła na wokandę za sprawą radnego Konrada Łosia. W piśmie skierowanym do władz miasta wiceprzewodniczący Rady Miejskiej w Bielsku-Białej pisze o „uciążliwościach hałasowych zgłaszanych przez mieszkańców”, którzy skarżą się na „trudny do zniesienia hałas, który nie pozwala im na spokojny sen oraz wypoczynek po pracy”. To nie pierwsza interwencja radnego w tej sprawie.

- Problemy z okolicznymi podmiotami gospodarczymi pojawiają się w tym rejonie od kilku lat. Wcześniej problemem był nieprzyjemny zapach unoszący się w okolicy, a teraz problemem jest hałas - mówi radny Łoś. - Kilka dni temu mieszkańcy poinformowali mnie, że problem uciążliwego dźwięku powrócił.

Wcześniej o tej sprawie informowaliśmy w styczniu. Wtedy, w odpowiedzi na interpelację Łosia, wiceprezydent Adam Ruśniak zapewniał, że podjęto działania w celu ograniczenia uciążliwości. Agregat spalinowy został osłonięty konstrukcją redukującą hałas, zaplanowano montaż tłumika wydechu, a także wyeliminowano z eksploatacji wózek widłowy. Do montażu wspomnianego tłumika jednak nie doszło.

- Pracownicy dokonali oględzin na terenie przedsiębiorstwa i stwierdzili, że na agregacie nie ma tłumika. Przedsiębiorca zobowiązał się do jego montażu, jednak ze względu na wysoką cenę części zwrócił się z prośbą o przedłużenie terminu - mówi nam naczelnik Przemysław Lubiński. Ratusz przychylił się do prośby i termin odroczono do czerwca. Jeśli do tego czasu sytuacja się nie poprawi, zostaną podjęte dalsze kroki.

Z prośbą o komentarz zwróciliśmy się także do przedsiębiorstwa, jednak ze względu na wyjazd służbowy właściciela nie uzyskaliśmy odpowiedzi. Wygląda na to, że to nie koniec problemów mieszkańców okolicy, którzy będą musieli uzbroić się w cierpliwość - i stopery do uszu - na co najmniej kolejne dwa miesiące.

Odpowiedź na interpelację szefa klubu radnych PiS w Bielsku-Białej powinniśmy poznać w ciągu najbliższych dwóch tygodni - tyle czasu, zgodnie z przepisami, mają władze miasta na jej udzielenie.

pbk