Piekarnia, która od ponad dekady działa na osiedlu Karpackim ma niebawem zostać zlikwidowana, a wszystko z powodu trwających prac termomodernizacyjnych wieżowca. Pod petycją sprzeciwiającą się likwidacji piekarni podpisało się ok. 300 osób. Karpacka Spółdzielnia Mieszkaniowa tłumaczy decyzję względami technicznymi oraz prowadzonymi pracami termomodernizacyjnymi. Właściciel piekarni, który nieopodal bloku ustawił chlebomat, w rozmowie z portalem deklaruje, że po remoncie chciałby wrócić w to samo miejsce. Na razie nie ma na to zgody spółdzielni.

Punkt piekarniczo-cukierniczy działa w wieżowcu przy ul. Doliny Miętusiej w Bielsku-Białej od 2013 roku. Wiadomość o tym, że ma zostać wyburzony, a punkt handlowy zamknięty wywołała sprzeciw mieszkańców. Do redakcji zgłosiła się jedna z protestujących osób. - Chcą zlikwidować nam maleńką piekarnię na osiedlu. Od dekady kupujemy pieczywo w tym miejscu - przekazała w wiadomości mieszkanka Karpackiego.

Mieszkańcy bronią tradycyjnej lady

Udaliśmy się na miejsce. Piekarnia, to bardzo niewielki punkt handlowy usytuowany pod zadaszeniem wieżowca. Jak przekazała nam na miejscu kobieta pracująca w sklepie, trwa zbiórka podpisów pod petycją w jej obronie. Jeszcze przed weekendem na liście podpisało się około stu mieszkańców, którzy nie wyobrażają sobie porannych zakupów bez rozmowy ze sprzedawcą i tradycyjnej lady. Dziś podpisów jest ok. 300.

- To nie do pomyślenia. Od lat kupujemy tam pyszne, świeże pieczywo, a teraz słyszymy, że mamy je brać z chlebomatu - słyszymy od jednej ze spotkanych na miejscu mieszkanek osiedla. Urządzenie ustawione zostało w pobliżu wieżowca, to druga tego typu maszyna ustawiona na osiedlu Karpackim.

Zatrudniona w punkcie kobieta przyznaje wprost, że widmo utraty pracy jest bardzo realne. Podkreśla, że dla części klientów to miejsce ma wymiar nie tylko handlowy, ale społeczny. Starsze osoby często odwiedzają punkt nie tylko po bułki, ale by zamienić kilka słów, czy spotkać znajomego sąsiada. Tego nie zastąpi maszyna. Dla starszych osób zakup pieczywa w maszynie może okazać się trudną barierą.

Nie chcą kupować w chlebomacie

O wyjaśnienie sytuacji zwróciliśmy się do Karpackiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Jej prezes Jerzy Skwark wyjaśnia, że likwidacja obiektu jest koniecznością wynikającą z harmonogramu prac remontowych. Konstrukcja piekarni jest rodzajem „pakamery” wciśniętej pod zadaszenie budynku i przylegającej bezpośrednio do jego ścian. W momencie, gdy blok przechodzi proces docieplenia, wszystkie elementy kolidujące z nową elewacją muszą zostać usunięte. Prace wymuszają demontaż lekkiej konstrukcji.

Prezes zaznacza, że po zakończeniu robót to od dzierżawcy będzie zależało, czy podejmie kroki w celu powrotu w to miejsce, jednak na ten moment plan zakłada całkowitą likwidację dotychczasowego punktu. Jerzy Skwark podejrzewa ze względu na koszty osobowe właściciel piekarni zdecyduje się na chlebomaty.

Skontaktowaliśmy się z właścicielem piekarni. Antoni Kastelik mówi, że po zakończeniu termomodernizacji bloku... chciałby wrócić ze swoim punktem w to samo miejsce. - Klienci się przyzwyczaili. Chciałem punkt nawet trochę powiększyć. Deklarowałem, że spełnię wytyczne i konstrukcja nie będzie przylegać do elewacji. Spódzielnia przekazała mi, że konstrukcja nie może wrócić w to samo miejsce - przekazał właściciel.

Argumenty stron rozmijają się w pół drogi, ale wygląda na to, że poszkodowani będą jedynie mieszkańcy. 

Piotr Kubica
[email protected]