Ucieczka młodocianego pacjenta ze szpitala. Dyrekcja odpowiada na krytykę i odpiera zarzuty
Liczne pytania o bezpieczeństwo zalały media społecznościowe po publikacji komunikatu o zaginięciu 14-letniego pacjenta Szpitala Pediatrycznego w Bielsku-Białej. Dyrekcja szczegółowo wyjaśnia przebieg zdarzeń oraz procedury, które uruchomiono natychmiast po stwierdzeniu nieobecności nastolatka. Sytuacja jest znacznie bardziej złożona, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka.
„To było 11 kwietnia, a oni dopiero teraz zaczęli szukać”, „wcześnie dają informacje”, „dziecko wyszło ze szpitala, a gdzie była ochrona?” - to kilka komentarzy, które pojawiły się pod informacją o poszukiwaniach 14-latka, którą policja rozesłała do mediów w poniedziałkowe popołudnie, dwa dni po zaginięciu chłopca. Wobec narastających wątpliwości zwróciliśmy się z prośbą o wyjaśnienia do dyrekcji placówki.
Nie ma zakazu poruszania się po oddziale
Dyrektor szpitala Katarzyna Czauderna szczegółowo odniosła się do przebiegu zdarzeń. Wyjaśniła, że 14-letni pacjent trafił na oddział pediatryczny z pododdziałem gastroenterologii w piątek, dzień przed ucieczką, i przebywał tam bez opiekunów. Specyfika oddziału nie przewiduje rygoru placówki zamkniętej.
- Pobyt na oddziale nie łączy się z koniecznością sprawowania stałego nadzoru nad pacjentami, dając możliwość swobodnego poruszania się małoletnich pacjentów po oddziale - mówi dyrektor Czauderna.
Szpital zapewnia, że mimo sprawowania należytego nadzoru, nastolatek „w sposób dotąd nieustalony, oddalił się poza teren oddziału”. Personel zauważył nieobecność chłopca w sobotę ok. godz. 18.40 i, jak zapewnia dyrekcja, natychmiastowa reakcja była zgodna z surowymi standardami bezpieczeństwa.
Wdrożono procedurę ucieczki, powiadomiono policję
Personel placówki podjął decyzję o uruchomieniu tzw. procedury ucieczki z oddziału przez pacjenta. Jak wyjaśnia dyrektor, to sformalizowany protokół postępowania, który narzuca personelowi sekwencję konkretnych działań w sytuacji zagrożenia życia lub zdrowia osoby zaginionej. W ramach tego protokołu pracownicy w pierwszej kolejności „dokonali przeszukania pomieszczeń szpitala i otoczenia szpitala”.
Gdy potwierdzono, że chłopca nie ma na terenie placówki, uruchomiono kolejne szczeble procedury - poinformowano policję oraz wychowawcę dyżurnego z bielskiego ośrodka, w którym na co dzień przebywał małoletni. Podjęto również, choć nieskuteczną, próbę skontaktowania się z opiekunem prawnym 14-latka.
- Wszelkie wymagane prawem działania zostały zatem przez pracowników szpitala, podjęte w trybie natychmiastowym - zapewniła nas dyrektor Szpitala Pediatrycznego w Bielsku-Białej.
To nie pierwsza ucieczka 14-latka
Jak się okazuje, zniknięcie z placówki medycznej nie było pierwszym tego typu incydentem w wykonaniu młodego pacjenta. Potwierdza to oficer prasowy bielskiej policji, podkomisarz Sławomir Kocur, wskazując, że małoletni już wcześniej podejmował próby ucieczek. Funkcjonariusze przystąpili do działań poszukiwawczych zaraz po otrzymaniu zgłoszenia, jednak początkowe kroki nie przyniosły rezultatu.
Dopiero brak przełomu w poszukiwaniach operacyjnych sprawił, że w poniedziałkowe popołudnie ostatecznie zdecydowano się na upublicznienie wizerunku i personaliów 14-latka Bielszczanina.
Przypominamy – zaginiony ma około 170 cm wzrostu i waży blisko 70 kg . Jest szatynem o krótkich, ciemnych włosach. W chwili zaginięcia ubrany był w czarne spodnie oraz czarną bluzę z logo Adidas. Jeśli ktokolwiek widział chłopca odpowiadającego rysopisowi lub posiada informacje, które mogą pomóc w ustaleniu miejsca jego pobytu, powinien zadzwonić pod numer 47 857 12 55 lub pod numer alarmowy 112.
pbk
Oceń artykuł:
31 9