Mieszkańcy Bielska-Białej po raz kolejny udowodnili, że los lokalnej przyrody nie jest im obojętny. W sobotę odbyła się oddolna akcja sprzątania rzeki Białej. Efekty kilkugodzinnej pracy w trudnym terenie są porażające i budujące jednocześnie.

Społecznicy, którzy odpowiedzieli na apel Dominika Fołty, spotkali się rano pod pomnikiem Bolka i Lolka, skąd ruszyli wzdłuż biegu rzeki. To, co zastali w wodzie, wymagało nie tylko chęci, ale i sporej siły fizycznej. Oprócz standardowych odpadów, takich jak butelki czy plastikowe opakowania, z dna wydobyto opony, zniszczone krzesło oraz ogromne ilości metalowego złomu. Każdy wyciągnięty element przybliżał rzekę do jej naturalnego stanu, choć jak przyznają uczestnicy, skala zanieczyszczenia wciąż pozostaje ogromna.

Do działań włączył się Ratusz, który wyposażył społeczników w niezbędne worki i rękawice, a także zapewnił odbiór zebranych gór odpadów. Z koryta oraz brzegów rzeki na dystansie kilkuset metrów wyciągnięto ponad dwie tony śmieci, wśród których dominowały przedmioty, które nigdy nie powinny się tam znaleźć.

- Chciałbym napisać, że rzeka Biała jest już czysta, niestety, nie jest. Zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy, ale to nadal kropla w morzu potrzeb. Jestem dumny z osób, które poświęciły swój czas i energię, aby poprawić stan naszej rzeki. Dzięki Wam ten wysiłek ma sens i daje nadzieję - pisze Dominik Fołta.

bb