W czwartek rano przed dyskontem na osiedlu Wojska Polskiego doszło do mrożących krew w żyłach scen. U młodej kobiety doszło do nagłego zatrzymania krążenia, a nim na miejsce dotarł ambulans, do jej reanimacji przystąpili świadkowie. 

Do zdarzenia doszło w czwartek rano obok budynku dyskontu przy ul. Cieszyńskiej w Bielsku-Białej. Młoda kobieta wychodziła ze sklepu z torbami zakupów, gdy nagle upadła na ziemię. - Świadkowie zdarzenia zareagowali wzorowo. Natychmiast wezwali służby ratunkowe, a po sprawdzeniu czynności życiowych przystąpili do resuscytacji krążeniowo-oddechowej - mówi nam osoba znająca okoliczności zdarzenia.

Walka o życie nieprzytomnej kobiety trwała nieprzerwanie aż do czasu przyjazdu ambulansu. Gdy na miejscu pojawili się ratownicy medyczni, przejęli akcję i użyli defibrylatora. Urządzenie zadziałało natychmiastowo – już po pierwszej próbie tętno kobiety powróciło. Gdyby w pobliżu znajdował się ogólnodostępny aparat AED, właściwy rytm serca udałoby się przywrócić jeszcze szybciej, minimalizując ryzyko powikłań.

21-letnia kobieta została przetransportowana do Szpitala Wojewódzkiego w Bielsku-Białej, gdzie trafiła pod opiekę lekarzy. Nie wiadomo w jakim jest stanie, ani co było przyczyną nagłego zatrzymania krążenia.

Prawidłowa reanimacja u dorosłych to 30 uciśnięć klatki piersiowej na dwa oddechy. Kluczowe jest uciskanie środka klatki piersiowej na głębokość 5-6 cm z częstotliwością 100-120 uciśnięć na minutę. Jeśli z jakiegoś powodu nie możesz lub nie chcesz wykonać wdechów, prowadź masaż serca aż do przyjazdu ratowników. 

bak