Nie ma chętnego na sponsora tytularnego. Bolesne zderzenie z rynkową rzeczywistością
Miał być prestiż i zastrzyk gotówki. Skończyło się bolesnym zderzeniem z rzeczywistością. Mimo szumnych zapowiedzi do konkursu na sponsora Stadionu Miejskiego w Bielsku-Białej nikt się nie zgłosił. Kolejnej próby na razie nie będzie.
Kiedy jesienią ub. roku Bielsko-Bialski Ośrodek Sportu i Rekreacji ogłaszał konkurs na sponsora tytularnego, atmosfera była pełna optymizmu. Miasto liczyło na to, że uda się powtórzyć sukcesy z innych polskich miast. Urzędnicy szacowali, że gra toczy się o kwotę od pół do nawet ponad miliona złotych rocznie.
Argumentów wydawało się być mnóstwo. Stadion o pojemności 15 tysięcy widzów, wysoko oceniane młodzieżowym mundialem, mecze Ligi Konferencji Europy oraz perspektywa tegorocznych mistrzostwa świata kobiet do lat 20, których stadion w Bielsku-Białej będzie jednych z współgospodarzy.
Oferowano m.in. prawo do posługiwania się tytułem sponsora w nazwie stadionu, ekspozycją nazwy na elewacji obiektu czy prawo do emisji spotów reklamowych na tablicy wyników oraz ekranie LED. Efekt? Żadna firma nie zdecydowała się zostać sponsorem bielskiej areny. To nie pierwsza taka porażka.
Podobne próby znalezienia sponsora tytularnego dla Stadionu Miejskiego w Bielsku-Białej podejmowano już kilka lat temu. Wtedy rozmowy prowadzone były m.in. z firmą Prosperplast - lokalnym producentem artykułów z tworzyw sztucznych, którego akcesoria dostępne są w 80 krajach na całym świecie.
bak
Oceń artykuł:
48 31
Nikt nie chce tym się tytułować