Brytyjska policja zatrzymała 36-latka, który był ostatnim podejrzanym w sprawie zbrodni do której doszło latem ub. roku przy ul. Lipnickiej w Bielsku-Białej - dowiedział się portal. W trakcie libacji trzech mężczyzn skatowało 50-letniego gospodarza imprezy, a następnie podpaliło mieszkanie, by zatrzeć ślady zbrodni.

Jak nieoficjalnie ustaliliśmy, 36-latek został zatrzymany w Manchesterze, a jego szlak ucieczki wiódł przez Niemcy aż do Francji, skąd promem przedostał się do Wielkiej Brytanii. W działania operacyjne przez kilka miesięcy zaangażowane były służby brytyjskie, które poprzez oficera łącznikowego pozostawały w kontakcie z funkcjonariuszami z Bielska-Białej oraz Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach.

Zatrzymany to trzeci, ostatni uczestnik zabójstwa do którego doszło w nocy z 21 na 22 czerwca ubiegłego roku. Spotkanie przy alkoholu przerodziło się w brutalną zbrodnię. Ofiarą okazał się 50-letni gospodarz mieszkania, który najpierw był bity po całym ciele. Sekcja zwłok wykazała także dwie rany kłute.

Sprawcy, widząc, że mężczyzna nie żyje, próbowali zatrzeć ślady zbrodni, podpalając kołdrę. Liczyli na to, że pożar zniszczy dowody, a sprawa zostanie uznana za nieszczęśliwy wypadek przy papierosie.

Dwóch z uczestników libacji, w wieku 29 i 30 lat, wpadło w ręce policji niedługo po zdarzeniu. Ich proces przed Sądem Okręgowym w Bielsku-Białej rozpoczał się w marcu – obaj zostali oskarżeni o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem i zniszczenie mieszkania poprzez jego podpalenie. Starszy z nich odpowiada w warunkach multirecydywy i prokuratura domagać będzie się kary dożytowniego pozbawienia wolności.

Niedawne zatrzymanie 36-latka na Wyspach Brytyjskich oznacza, że wszyscy uczestnicy tamtej tragicznej nocy poniosą odpowiedzialność za swoje czyny. Mężczyznę czeka najpierw ekstradycja do Polski.

bak