Mieszkańcy ul. Kochanowskiego w Bielsku-Białej od lat borykają się z fatalnym stanem drogi, a ich prośby o interwencję wydają się odbijać od ściany. Choć temat był nagłaśniany na łamach portalu już rok temu, sytuacja na miejscu nie uległa poprawie. - Miasto marginalizuje temat, jakby problem nie istniał - uważa mieszkaniec.

Fatalny stan drogi wynikający z realizacji inwestycji deweloperskiej wciąż utrudnia życie mieszkańcom tej części miasta. Oprócz wiadomości, która wpłynęła na redakcyjną skrzynkę portalu, początkiem roku problem sygnalizowały radne, które złożyły w tej sprawie interpelację. Odpowiedź płynąca z Ratusza nie napawa optymizmem tych, którzy liczyli na szybki remont drogi składającej się w znacznej części z betonowych płyt.

W imieniu mieszkańców radne Katarzyna Balicka oraz Renata Gruszka złożyły interpelację, w której domagały się poprawy i utwardzenia nawierzchni przy wjazdach na osiedle Park Kochanowskiego.

Autorki pisma podkreśliły, że ulica na tym odcinku składa się z płyt betonowych, które nie przylegają bezpośrednio do chodnika. Powstała w ten sposób przestrzeń wypełnia się wodą, tworząc kałuże i błoto. Dodatkowo liczne wyrwy i ubytki na wjazdach na osiedle stanowią realny problem dla kierowców.

Odpowiedź, jakiej udzielił wiceprezydent Igor Kliś, rzuca światło na powody dotychczasowej bezczynności. Fragmenty chodnika oraz tereny bezpośrednio sąsiadujące z drogą publiczną wciąż znajdują się w rękach prywatnych inwestorów. W praktyce oznacza to, że Miejski Zarząd Dróg ma ograniczone pole manewru.

Według oficjalnego stanowiska władz, działania MZD ograniczają się obecnie jedynie do niezbędnego zabezpieczania nawierzchni, aby wyeliminować bezpośrednie zagrożenia dla użytkowników. Takie działania mają być kontynuowane do momentu, aż deweloperzy przekażą zajęte pod chodniki tereny na rzecz gminy.

bak