Półtora hektara terenu w sąsiedztwie ul. Zagajnik w Wapienicy stanie się nowym domem dla setek młodych piłkarzy. Inwestycja ma być finansowana ze środków ministerstwa lub kredytu, bo jak podkreślają władze Zapory, lepiej spłacać własne niż płacić za wynajem. Choć grunty te kusiły deweloperów, miasto przekaże je klubowie z Wapienicy, bo piłkarze od pewnego czasu czuli się goścmi na własnych śmieciach.

Pierwszy krok w tym celu podczas sesji w lutym wykonali radni uchwalając plan przestrzenny dla działek położonych pomiędzy ul. Zagajnik, Międzyrzeczką i niezrealizowanym przedłużeniem Dzwonkowej w Wapienicy, co sugeruje zjazd wypuszczony kilka metrów w głąb... lasku. Choć teren ten w studium przeznaczony był pod deweloperkę, miasto dopuści na tym terenie budowę kompleksu sportowego.

Deweloperzy czekali na ten teren

Przepraszam wszystkich deweloperów – ironizował w trakcie sesji wiceprezydent Przemysław Kamiński. O zmianę przeznaczenia gruntów mocno zabiegał radny Piotr Kochowski – były nauczyciel wychowania fizycznego i osoba mocno związana z Wapienicą i Zaporą. – Przekształcenie planu otworzyło nam drogę do realizacji inwestycji. Teraz trzeba pozyskać środki – mówi bielski radny, który w tym celu rozmawia z parlamentarzystami. Celem jest pozyskanie dofinansowania z Ministerstwa Sportu i Turystyki.

Dla klubu z zachodniej części Bielska-Białej otrzymanie terenu od gminy, to praktycznie budowa nowego domu, a historia może niebawem zatoczyć koło. Dawny stadion Zapory przy ulicy Jaworzańskiej budowali w latach 50. w czynie społecznym mieszkańcy Wapienicy, gdy ta była jeszcze oddzielną wsią.

Z czasem po przejęciu obiektu w 2005 roku przez BBOSiR i modernizacji sprzed trzech lat, gdy wymieniono nawierzchnię boiska i wybudowano dwie nowe trybuny, gospodarzami poczuli się tam inni. Dziś na murawie królują drużyny Podbeskidzia czy Rekordu, a Zapora stała się gościem na własnych starych śmieciach.

Boisko przy Lajkonika, które powstało dwa lata temu, już jest dla nas za ciasne. Mamy około 300 dzieciaków w ponad 10 grupach i po prostu doskwiera nam ciasnota – tłumaczy prezes Tomasz Wichrzycki.

Priorytetem boiska, nawet na kredyt

Projekt nowego stadionu dla Zapory jest ambitny, ale przede wszystkim przemyślany. Od strony ulicy Zagajnik planowane jest wybudowanie niewielkiego parkingu oraz boiska o wymiarach 60x30 m, a obok pełnowymiarowej płyty – najlepiej ze sztuczną nawierzchnią, chyba, że nie pozwolą na to fundusze.

Pomiędzy boiskami ma stanąć budynek klubowy z szatniami w formie zadaszonej trybuny. – W wersji „na bogato” z krzesełkami w kierunku obu boisk. To konstrukcja podobna do stadionu przy ulicy Młyńskiej – dodaje prezes Wichrzycki  i zastrzega, że priorytetem są boiska, a inwestycję będzie można etapować.

Obecnie klub czeka na formalne przekazanie terenu i planuje przygotowanie projektu, by uzyskać pozwolenie na budowę. Potem trzeba będzie zdobyć finansowanie. – Potrzeba nam 4-5 milionów. Ale jak będzie mniej, to też damy sobie radę. My sami, własnymi rękami, jesteśmy w stanie zrobić wiele – mówi radny Kochowski. Prezes klubu dodaje, że jeśli nie uda się zdobyć dofinansowania, to Zapora myśli o zaciągnięciu kredytu. – Wolimy spłacać kredyt na swoim, niż płacić za wynajem – dodaje prezes Wichrzycki.

Bartłomiej Kawalec
[email protected]