Tradycja wigilijnych spotkań organizowanych przez Towarzystwo Pomocy im. św. Brata Alberta w Bielsku-Białej doczekała się swojej wielkanocnej kontynuacji. Rano w Wielką Sobotę na skwerku przed łaźnią publiczną odbyło się pierwsze w historii miasta śniadanie wielkanocne dla osób bezdomnych, samotnych i potrzebujących.

Organizatorzy dołożyli wszelkich starań, aby to spotkanie nie odbiegało standardem od tych, które odbywają się w domach. Na skwerze przed łaźnią publiczną u zbiegu ul. Legionów i Piłsudskiego w Bielsku-Białej ustawiono nakryte obrusami stoły i kilkadziesiąt krzeseł, dbając o każdy detal oprawy.

Jak mówił prezes Michał Guzdek, wydarzenie przygotowano we współpracy z Caritasem, a celem było sprawienie, by każdy z przybyłych gości poczuł się tego ranka naprawdę wyjątkowo. Estetyka podania posiłków miała być sygnałem, że godność drugiego człowieka stoi tu na pierwszym miejscu.

Stoły dosłownie uginały się pod ciężarem wielkanocnych przysmaków - na gości czekał ciepły posiłek, mazurki, makowce, sałatki, owoce i warzywa oraz napoje. Uroczystość rozpoczęła się od modlitwy oraz poświęcenia pokarmów przez księdza. Nie zabrakło radosnego akcentu w postaci „bicia się jajami”, a śniadanie stało się okazją do rozmów. Tym samym kolejnej pięknej tradycji stało się zadość.  

Sobotnie śniadanie wielkanocne było dopełnieniem szeroko zakrojonej akcji pomocowej. Już w Wielki Piątek wolontariusze Brata Alberta przekazali swoim podopiecznym blisko 400 paczek świątecznych.

Prezes organizacji i bielski radny Michał Guzdek zaznacza, że Wielkanoc to zwycięstwo życia nad śmiercią, dobra nad złem i nadziei nad zwątpieniem. - Naszą misją jest być przy człowieku – szczególnie wtedy, gdy najbardziej tego potrzebuje. Nie możemy przejść obojętnie obok cierpienia. Każda paczka, każdy gest, każde spotkanie przy wspólnym stole to znak, że miłość bliźniego wciąż żyje i ma realną moc przemiany świata.

bak