Pół wieku bez legendarnego „Papy” Stamma. Bez niego nie byłoby medali bielskich bokserów
Dokładnie 50 lat temu, 2 kwietnia 1976 roku, odeszła postać pomnikowa dla polskiego pięściarstwa. Feliks Stamm, nazywany „Papą”, zaprowadził na szczyt m.in. Zbigniewa Pietrzykowskiego i Mariana Kasprzyka. Przed wojną trenował innego Bielszczanina - Tadeusza Pietrzykowskiego, którego historia doczekała się ekranizacji.
Szkoleniowiec, który do 1968 roku przygotowywał polskie ekipy na wszystkie turnieje olimpijskie, nie uznawał ringowej bijatyki. Jego filozofia opierała się na technice i ringowej inteligencji. Stamm potrafił dostrzec w zawodniku potencjał, którego inni nie widzieli, a jego podopieczni odpłacali mu gradem medali.
Największe sukcesy „Papy” związane są z pieściarzami BBTS-u Bielsko-Biała. To właśnie zmarły w 2014 roku Zbigniew Pietrzykowski, ikona bielskiego sportu i czterokrotny mistrz Europy, był przez samego trenera uznawany za jednego z najwybitniejszych bokserów wszech czasów. Ich współpraca zaowocowała trzema medalami olimpijskimi, w tym pamiętnym srebrem z Rzymu w 1964 roku, gdzie Pietrzykowski stoczył heroiczny bój z samym Muhammadem Alim, znanym wówczas jeszcze jako Cassius Clay.
Nie mniej utytułowaną postacią pod skrzydłami Stamma był Marian Kasprzyk. Bielszczanin, który w Rzymie sięgnął po brązowy krążek, a w Tokio po olimpijskie złoto, walcząc w finale ze złamanym kciukiem, stał się symbolem niezłomności i charakteru, jaki „Papa” potrafił zaszczepić w swoich wychowankach.
Stamm był dla swoich wychowanków kimś więcej niż trenerem – pełnił rolę surowego, ale sprawiedliwego mentora, dbającego o rozwój zawodników także poza ringiem. Wyrazem tej ojcowskiej niemal opieki była sytuacja, w którejStamm wspólnie z Pietrzykowskim wstawił się za Kasprzykiem. Bokser wpadł w tarapaty po incydencie w jednym z lokali w Cygańskim Lesie. Odpowiedział tam siłowo trzem mężczyznom, którzy zaczepiali jego przyszłą żonę. Kasprzyk, sprowokowany uderzeniem, szybko rozprawił się z napastnikami, jednak sprawa nabrała poważnego obrotu, gdy okazało się, że jednym ze znokautowanych był milicjant.
Feliks Stamm był również trenerem Tadeusza Pietrzykowskigo. „Teddy” trenował pod okiem legendy w okresie przedwojennym w Legii Warszawa. Postać i historia Pietrzykowskiego doczekała się kilka lat temu ekranizacji. „Mistrz”, który okazał się wielkim sukcesem i podbił serca widzów na platformie Netflix.
Obraz opowiada niezwykłą historię Pietrzykowskiego, który podczas II wojny światowej trafił do obozu Auschwitz-Birkenau, gdzie dzięki walkom na obozowym ringu ocalił życie. W latach 60. „Teddy” osiedlił się w Bielsku-Białej i uczył w szkole na Leszczynach. Zmarł w 1991 roku, spoczął na cmentarzu w Białej.
bak
Oceń artykuł:
24 0