Uwięzieni w sieci. Banialuka pokazała spektakl, który każdy rodzic powinien zobaczyć z dzieckiem
Wirtualna rzeczywistość, która wciąga niczym groźna pajęczyna, i dramatyczna walka o odzyskanie własnej tożsamości – to główne motywy najnowszego spektaklu Banialuki. Choć tegoroczna pierwsza premiera odbyła się z poślizgiem, oczekiwanie zostało wynagrodzone widowiskiem o niezwykle aktualnej wymowie społecznej. „Zagubiony chłopiec” to poruszająca opowieść o współczesnych zagrożeniach czyhających w sieci. Spektakl nie tylko zachwyca rozmachem wizualnym, ale przede wszystkim stawia diagnozę problemu, z którym mierzy się dziś wielu młodych, i nie tylko, Bielszczan – ucieczki w odrealniony świat gier kosztem prawdziwych relacji i emocji.
W świecie gier komputerowych rozgrywa się akcja sztuki Artura Pałygi „Zagubiony chłopiec”, adresowanej do widzów od lat dziesięciu.Związany z Bielskiem-Białą dramaturg, scenarzysta, pisarz, poeta i pedagog Pałyga jest autorem kilkudziesięciu sztuk teatralnych. Banialuka wystawiała już jego „Zakazane dzieci - opowieść Korczakowska” o istotach bezbronnych, bez domu, niepotrzebnych oraz „Sajlen Disko” o podróży młodej dziewczyny w głąb siebie i jej walce o prawdziwe wartości – przyjaźń, wolność, tolerancję.
Banialuka porusza sprawy ważne
Tematyka najnowszej sztuki też jest nie od dziś bardzo aktualny, bo nadmierne zafascynowanie młodych ludzi cyberprzestrzenią, a przede wszystkim uzależnienie od odrealnionego życia, prowadzi do zaburzeń psychicznych. To wręcz problem społeczny. Pałyga przestrzega przed tym, ale też wskazuje drogę wyjścia opowiadając historię chłopca imieniem Michał (Maciej Jabłonowski), który zatracił się całkowicie w świecie komputerowych gier i internetowego surfowania. Jest to świat pełen zła, toczy się wojna, można w nim stracić to, co dla człowieka najważniejsze – wrażliwość, serce, swoją osobowość, sny i pragnienia.
Siedząc całymi nocami przed komputerem i grając Michał staje się klonem, zimnym tworem bez kontaktu z rzeczywistością. Na ratunek rusza młodszy brat ( w tej roli, wymagającej uzdolnień nie tylko aktorskich, ale i gimnastycznych - Martyna Gajak-Grzeszczyk). Szukając niezmordowanie brata przebija się przez kolejne levele, czyli poziomy groźnego, niemal jak z horroru cybernetycznego świata gier. Spotyka dwóch wojowników nindża (Ziemowit Ptaszkowski i Radosław Sadowski), którzy z mieczami świetlnymi (jak z „Gwiezdnych wojen”) i karabinami bez emocji i empatii zatracają się w walkach i strzelaniu.
Natrafia na podstępną Pajęczycę (Lucyna Sypniewska), która łowi naiwne osoby w swoją groźną sieć, odbierając im imię, czyli osobowość. Spotyka też inne postacie z problemami, m.in. Rybaka (Włodzimier Pohl) i jego żonę Gabrysię (Dagmara Włoszek-Rabska), która zgubiła serce i nic już nie czuje, a także Księżniczkę Wojowniczkę (dzielnie, mimo kontuzji debiutująca na zawodowej scenie Łucja Helena Mucha).
Rozmach godny nowoczesnej sceny
W dramatycznym finale dociera do groźnego Króla Czaszek (w tej roli także Jabłonowski). Stawką jest uratowanie siebie, brata, odzyskanie serca Gabrysi, a wojownikom nindża snów i wspomnień, by mogli szczęśliwie żyć. Widzowie obserwują tę wędrówkę jak gracze przed komputerowym ekranem.
Umożliwia to potężnych rozmiarów scenografia zaprojektowana przez Marikę Wojciechowską (stalowe konstrukcje wykonała firma kowalska Stanisława Kani), a jej dopełnieniem są wideoprojekcje (Rami Shaya i Jarosław Handzlik). Efekt wzmacnia klimatyczna oprawa muzyczna, skomponowana przez Piotr Klimka. Banialuka tradycyjnie przygotowała nie tylko widowisko, ale też materiały dla rodziców i nauczycieli, by ułatwić im rozmowę po spektaklu z młodymi ludźmi o przyczynach i skutkach uciekania w świat gier.
To duże, wymagające skupienia, atrakcyjne wizualnie widowisko (10 aktorów!) przygotował znany już z realizacji w Banialuce doświadczony reżyser Konrad Dworakowski, od ubiegłego roku dyrektor Opolskiego Teatru Lalki i Aktora. W tym właśnie teatrze w 2018 roku miał prapremierę „Zagubiony chłopiec” odnosząc wielki sukces. Zdobył szereg nagród, w tym Grand Prix Ogólnopolskiego Festiwalu Teatru Lalek.
Czy bielska inscenizacja powtórzy ten sukces?
Zdzisław Niemiec
[email protected]
Zdjęcia: Teatr Lalek Banialuka/Bartek Halat
Oceń artykuł:
15 13








