Luksusowy samochód, spółka z Mazowsza i faktury za usługi, których nigdy nie widział żaden pracownik miejskiej spółki. Ustaliliśmy mechanizm, w ramach którego Podbeskidzie leasingowało luksusowe auto, a raty leasingu, przejętego w ramach cesji przez zaprzyjaźnionego biznesmena, maskowano umowami marketingowymi. Wokół spółki od dawna kręcą się służby, w tym CBA, a osoby współpracujące z klubem od miesięcy są wzywane na przesłuchania. Według naszych ustaleń, śledztwo nadzoruje Prokuratura Krajowa. Czy wie już o układzie wokół czarnego Mercedesa?

Sprawa „wypłynęła” pod koniec stycznia, kiedy jej pierwsze wątki opisała „Kronika Beskidzka”. Po publikacji interpelację złożyła radna Aleksandra Woźniak, która pytała wprost, czy czynności CBA miały wpływ na odejście wiceprezydenta Piotra Kuci. W obszernej interpelacji pojawiły się także pytania dotyczące polityki leasingowej miejskiej spółki, w tym zasad zawierania umów i kosztów utrzymania floty samochodowej.

Wziął w leasing dwa takie same Mercedesy

W odpowiedzi wiceprezydent Igor Kliś w kwestiach technicznych, dotyczących umów leasingowych, wskazał na odrębną podmiotowość prawną spółki prawa handlowego i odesłał bezpośrednio do władz klubu. W pozostałej części władze Bielska-Białej jednoznacznie odcięły się od spekulacji łączących odejście wiceprezydenta Kuci z działaniami CBA w Podbeskidziu. To ciekawe w kontekście tego, co ustaliliśmy.

Z naszych ustaleń wyłania się obraz sprytnie uknutego mechanizmu, w którym główną rolę odgrywa czarny Mercedes i fikcyjne usługi realizowane przez spółkę z Radomia, po tym jak przejęła od klubu jego leasing. Z relacji pracowników klubu jednoznacznie wynika, że z Mercedesa GLC Coupe 200 4Matic miał korzystać wiceprezydent Piotr Kucia lub bliska mu osoba. W żadnej miejskiej spółce nie ma praktyki, by członkowie rady nadzorczej posiadali do dyspozycji samochód. To przywilej tylko prezesów i to też nie wszystkich.

Gdy skontaktowaliśmy się z byłym prezesem Bogdanem Kłysem, potwierdził, że był moment, w którym Podbeskidzie leasingowało aż dwa identyczne Mercedesy. Jeden był do jego dyspozycji i twierdził, że otrzymał na niego zgodę od prezydenta Jarosława Klimaszewskiego. Cesję drugiego Mercedesa tłumaczył... błędem i zapewnił nas, że szybko znalazł kontrahenta, który przejął od klubu cesję leasingu.

 Cesja auta i faktury za usługi marketingowe

Były prezes nie chciał ujawnić nam nazwy firmy. Gdy do niej dotarliśmy, szybko zrozumieliśmy dlaczego.

Cesję przejęła spółka z Radomia, która ze sportem nie ma nic wspólnego. Kluczem do zrozumienia tego układu są powiązania towarzyskie. Prezesem firmy jest 58-letni mężczyzna, który w latach 2020-2023 zasiadał w radzie nadzorczej innej bielskiej spółki miejskiej - ZIAD-u. Co istotne, do rady wskazali go Niezależni.BB, czyli to samo środowisko, które rekomendowało Kłysa na fotel prezesa Podbeskidzia.

Gdy tylko spółka z Radomia przejęła Mercedesa, rozpoczęła „współpracę” z klubem, wystawiając faktury za usługi marketingowe. Kwoty te dziwnym trafem niemal pokrywały się z ratą leasingową auta. Na przestrzeni około roku, łącznie klub wypłacił w ten sposób około 30 tysięcy złotych. Z relacji pracowników Podbeskidzia wynika, że spółka z Radomia nie wykonywała żadnych realnych usług. Klub w ten sposób po prostu spłacał ratę leasingu za samochód, który pozostawał do dyspozycji przewodniczącego rady nadzorczej. 

Prezes klubu ma zawiadomić prokuraturę

Po styczniowej publikacji „Kroniki”, skarbnik Dominik Pawiński, który zastąpił Kucię w radzie nadzorczej, podjął w spółce działania wyjaśniające w sprawie leasingu Mercedesa. Po ich zakończeniu, rada nadzorcza zobowiązała prezesa klubu Krzysztofa Sałajczyka do przygotowania i złożeniu zawiadomienia do prokuratury. Ponadto klub wystąpił do firmy z Radomia o zwrot nienależnie otrzymanych pieniędzy. 

Skontaktowaliśmy się ze spółką z Radomia, przesyłając jej szereg pytań związanych ze współpracą z bielskim klubem oraz leasingiem Mercedesa. Mimo upływu dwóch tygodni, nie odpowiedziała na nasze pytania. Wcześniej próbowaliśmy się skontaktować z byłym wiceprezydentem Kucią, ale nie odebrał telefonu.

Niewykluczone, że służby wiedzą już o niejasnym mechanizmie wokół leasingu Mercedesa. Według naszych ustaleń, funkcjonariusze CBA wiele miesięcy temu weszli do Podbeskidzia. Zabezpieczyli szereg umów, faktur i dysków twardych. - Przyjechali samochodem dostawczym, mieli wykaz umów i faktur, które ich interesowały. Byli świetnie rozeznani, wiedzieli, czego chcą - mówi nam pracownik, który widział czynności. Według nieoficjalnych ustaleń, zabezpieczone zostały klubowe dokumenty z lat 2020-2022.

Przyjechali busem i wzięli liczne dokumenty

CBA w odpowiedzi na nasza pytania oficjalnie potwierdziła nam, że prowadziła w Podbeskidziu czynności „analityczno-informacyjne” i odesłała nas do ustawy. Zgodnie z przepisami, to działania mające na celu uzyskiwanie i przetwarzania informacji istotnych dla zwalczania korupcji w instytucjach państwowych i samorządzie terytorialnym oraz działalności godzącej w interesy ekonomiczne państwa.

Służba uchyliła się od odpowiedzi na pytanie, czy po zakończeniu czynności skierowała zawiadomienie do prokuratury, ale działania, o których słyszymy, jednoznacznie na to wskazują. Po kilku miesiącach analizowania dokumentów ruszyły przesłuchania. Policja wzywa m.in. sponsorów. Osoby te mają być pytane o okoliczności zawierania i świadczenia umów. Wygląda na to, że poszukiwane są tzw. „puste faktury”.

Według naszych ustaleń śledztwa nie nadzoruje prokuratura w Bielsku-Białej, gdzie działa pion ds. przestępczości gospodarczej, a Małopolski Wydział Zamiejscowy Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji w Krakowie. To jednostka Prokuratury Krajowej od najpoważniejszych przestępstw.

Sprawa jest rozwojowa, a na jaw wychodzą kolejne faktury, co do których są poważne wątpliwości. To m.in. usługi gastronomiczne czy umowy zawierane na nierynkowe stawki z niektórymi pracownikami.

Bartłomiej Kawalec
[email protected]