Mieszkanka osiedla Słonecznego nie ukrywa żalu i pyta o powody wycinki okazałej wierzby o obwodzie 350 cm, co kwalifikowało ją nawet do tego, by została ustanowiona pomnikiem przyrody. Urzędnicy wskazują na jej bardzo zły stan i zagrożenie dla ludzi. Z tego względu nie zdecydowano się na redukcję korony. 

Sprawa bulwersuje mieszkankę ul. Malczewskiego w Bielsku-Białej, gdzie w pobliżu jednego z wieżowców rosła okazała wierzba. W ocenie Bielszczanki drzewo było zdrowe, a podjęta decyzja o usunięciu roślinności budzi szereg pytań. - Czy były konsultacje z mieszkańcami? Jeżeli decyzja wynikała z braku dopływu światła słonecznego do mieszkania, to czy nie wystarczy kosmetyka? - pyta w wiadomości do redakcji.

Zgodnie z prawem zgodę na wycinkę wydaje zazwyczaj gmina, a z wnioskiem występuje właściciel terenu, którym w tym przypadku jest Beskidzka Spółdzielnia Mieszkaniowa. Choć na rozłożystą koronę wierzby nikt prawdopodobnie się nie skarżył, zarządca argumentował konieczność prac jej złym stanem zdrowotnym.

Urzędnicy przeprowadzili wizję lokalną i ustalili, że wierzba posiadała nierównomiernie rozwiniętą koronę, która w przeważającej części zwisała nad siłownią terenową, a korzenie częściowo wystawały ponad glebę. Zauważono objawy grzyba pasożytniczego i wypróchnienie pnia na wysokości około dwóch metrów.

Ratusz uzasadnia, że drzewo stanowiło bezpośrednie zagrożenie dla użytkowników siłowni, a ryzyko odłamania konarów było zbyt wysokie. Rozważano cięcia redukcyjne, ale dopuszczalne prawem usunięcie 30 proc. objętości korony nie wyeliminowałoby niebezpieczeństwa, a jedynie dodatkowo osłabiło roślinę.

Kilka lat temu w Oświęcimiu wierzba płacząca o obwodzie 355 cm ustanowiona została pomnikiem przyrody. Drzewo wycięte niedawno na osiedlu Słonecznym miało o tylko 5 cm mniejszy obwód i również kwalifikowało się do takiej ochrony. Zapytaliśmy, czy rozważano, by ustanowić ją pomnikiem przyrody?

Ratusz odpowiada, że nie planowano objęcia jej ochroną pomnikową z kilku powodów. Wierzby to drzewa szybko rosnące, ale krótkowieczne. Ich drewno jest miękkie i podatne na wypróchnienia oraz ataki grzybów. Dla przykładu dąb może stać 800 lat, wierzba płacząca po 60–80 latach często zaczyna „rozpadać się”.

- Wierzba z Malczewskiego nie była wyjątkiem i miała kruche gałęzie oraz chory pień. Niestety w tym przypadku im bardziej sędziwe byłoby to drzewo, tym większe stanowiłoby zagrożenie dla ludzi i mienia - to stanowisko urzędników. Spółdzielnia wykonać ma nowe nasadzenie za wyciętę drzewo.

bak