Afera karnetowa dzieli miejską elitę. Na liście wciąż biskup, komendant i (niektórzy) radni
Burza po publikacji o „darmowej wyżerce” w strefie VIP nie cichnie, a na jaw wychodzą kolejne kulisy podziału prestiżowych wejściówek. Podczas gdy klub otrzymuje z kasy miasta miliony, warte 2 400 zł karnety VIP zaczęły dzielić bielskich radnych i prezesów miejskich spółek na „lepszych” i „gorszych”. Sprawdziliśmy, kto ostatecznie ocalał na odchudzonej liście uprzywilejowanych z dostępem do szwedzkiego stołu.
Niedawna publikacja na łamach naszego portalu dotycząca radykalnych cięć na liście VIP w Podbeskidziu wywołała prawdziwą burzę w kuluarach Ratusza oraz lawinę komentarzy i pytań mieszkańców.
Przypomnijmy, że wiceprezydent Igor Kliś nakazał skreślić z listy darmowych uciech ponad połowę karnetowiczów VIP, co dla wielu przyzwyczajonych do luksusów gości okazało się ciosem prosto w żołądek. Dosłownie, bo to właśnie darmowa gastronomia budzi w tej sprawie największe emocje.
Taki karnet to wydatek 2 400 zł za sezon. Tymczasem jeszcze niedawno lista bezpłatnych VIP-ów zawierała 90 nazwisk, a stałą praktyką na którą przymykano oko było... zapraszanie przez karnetowiczów osób towarzyszących. Powstaje jedno, zasadnicze pytanie: Jak spółka, której główną możliwością osiągania przychodów jest sprzedaż biletów na mecze piłkarskie, miała nie wpadać w spiralę zadłużenia?
Klub w ostatnich latach ponosił bardzo duże koszty związane z obsługą loży VIP. Taki karnet to bardzo liczne przywileje: miejsce na wygodnych fotelach w centralnej części stadionu, darmowy parking, ale przede wszystkim pełne wyżywienie - szwedzki stół, ciepłe posiłki, ziemne napoje, a nawet alkohol!
Po naszym artykule z redakcją skontaktowało się aż trzech radnych ze wszystkich opcji zasiadających w tej kadencji w Radzie Miejskiej w Bielsku-Białej. Radni sprawę generalnie obracali w żart, ale dla wszystkich nowe zasady przyznawania wejściówek są niejasne. Bo jednym karnety zabrano, ale innym już nie. Podobnie jest z prezesami miejskich spółek. Jeden karnet stracił, bo na mecze chodził, by się najeść. Inni mieli otrzymać karnety VIP od prezydenta miasta - takie opowieści krążą na ratuszowych korytarzach.
Kto zachował darmowy wstęp na sektor VIP? Skontaktowaliśmy się z wiceprezydentem Igorem Klisiem, bo prezes Krzysztof Sałajczyk przekazał nam, że to miasto przygotowało listę i przesłało do klubu.
Na liście jest prezydent miasta, jego trzech zastępców, skarbnik oraz sekretarz. VIP-owski karnet otrzymała także spora pula bielskich radnych, ale tylko ci z branżowej komisji sportu. W przypadku prezesów miejskich spółek na karnety mogą liczyć prezesi tych spółek, które łożą grosz na działalność Podbeskidzia. Darmowy karnet VIP ma także biskup pomocniczy czy komendanci kilku służb mundurowych. Prezydent Bielska-Białej dysponuje dodatkowo swoją lożą, do której zaprasza gości według własnego uznania.
bak
Oceń artykuł:
25 200
Przegięciem jest to że jeszcze sobie swoich koleżków zapraszali i znajomych bo nie za swoje .
Brawo uciąć i jak wcześniej pisałem zaprosić 2-3 kibiców co mają karnety od lat i pomagają w dopingu i finansowo
Fajnie się żyje na rachunek obywateli?
Dalej trzodo. Lokalny Orban potrzebuje waszej kasy na loże VIP z małpkami.
(Pisownia zmieniona bo używałem zakazanych tu słów).
Wtedy każdy będzie wiedział kto to zacz, a chyba obdarowani nie mają się czego wstydzić ?
Transparentność przede wszystkim
PS. Zaprzeczamy, by ktokolwiek z redakcji posiadał karnet VIP i karmił się w loży.
(Oj wyczuwam szybkie zniknięcie mojego konta).