Mieszkańcy osiedla Złote Łany wciąż żyją wydarzeniami sprzed ponad tygodnia, kiedy to ogień pojawił się na dachu jednego z dziesięciopiętrowców przy ul. Podgórze w Bielsku-Białej. Sytuacja wyglądała groźnie, ale poza kilkoma zalanymi mieszkaniami, obyło się bez strat. Nie to jednak najbardziej niepokoi mieszkańców, którzy zgłosili się do naszej redakcji. To kolejny taki incydent i pożar galerii technicznej na tej ulicy. Pierwsze ustalenia wskazują, że podobnie jak w 2023 roku, doszło do podpalenia.

Pożar wybuchł późnym wieczorem 14 marca na tzw. galerii technicznej, stanowiącej przejście pomiędzy poszczególnymi klatkami schodowymi na szczycie wieżowca. Zarzewie ognia zlokalizowano w środkowej klatce 10-piętrowca, jednak silne podmuchy wiatru sprawiły, że płomienie szybko zaczęły trawić ocieplenie i drewniane elementy podestu, przesuwając się i obejmując również galerię nad pierwszą klatką bloku.

Trzy lata temu sprawca nie został ustalony

Strażacy, wykorzystując drabinę mechaniczną oraz piony wewnątrz bloku, podali dwa prądy wody, co pozwoliło opanować sytuację w zarodku. Mimo kłębów dymu widocznych z oddali, nie było konieczności ewakuacji mieszkańców wieżowca. Strażacy po opanowaniu żywiołu sprawdzili wszystkie mieszkania na najwyższych kondygnacjach pod kątem obecności tlenku węgla, nie stwierdzając zagrożenia dla lokatorów.

Niestety, akcja gaśnicza niosła za sobą skutki w postaci zalania kilku lokali znajdujących się bezpośrednio pod miejscem pożaru. Spółdzielnia przystąpiła do szacowania strat materialnych. W ostatnich dniach w mieszkaniach, które ucierpiały w wyniku akcji gaśniczej, są wizytowane przez służby techniczne.

Niepokój mieszkańców potęguje jednak co innego. To nie pierwszy raz, gdy na dachu wieżowca przy ul. Podgórze w Bielsku-Białej doszło do pożaru. Podobne zdarzenie rozegrało się w maju 2023 roku, ale nie w tym samym, a w sąsiednim bloku pod nr 16. Wówczas płonęły deski podestu galerii ewakuacyjnej. Na miejscu interweniowało kilka zastępów strażaków i policja. Część lokatorów ewakuowała się z budynku.

Biegły z zakresu pożarnictwa, który badał sprawę pożaru sprzed trzech lat, nie miał żadnych wątpliwości – przyczyną pożaru było podpalenie. Mimo jednoznacznych ustaleń śledczych, sprawcy tamtego czynu nigdy nie ujęto, a postępowanie nadzorowane przez prokuraturę zostało ostatecznie umorzone.

Drzwi ewakuacyjne nie posiadają elektrozamka

Również teraz, w obliczu kolejnego pożaru, przedstawiciel Spółdzielni Mieszkaniowej Złote Łany, z którym rozmawialiśmy, odrzuca możliwość przypadkowego zaprószenia ognia czy awarii, podkreślając, że na galeriach technicznych nie znajdują się żadne instalacje mogące doprowadzić do samozapłonu. Następnego dnia po pożarze miejsce zdarzenia wizytował biegły z zakresu pożarnictwa. Policja czeka na jego opinię.

Gdy byliśmy na miejscu pożaru, jeden z lokatorów zwrócił uwagę na zamknięte drzwi ewakuacyjne prowadzące na galerię techniczną. W komentarzach pod artykułem sugerowano, że blokuje je elektrozamek, który otworzyłby się, gdyby doszło do zadymienia klatki schodowej i otwarcia klap dymowych.

To nieprawda. Przedstawiciel spółdzielni dementuje pojawiająca się informacje, że drzwi ewakuacyjne posiadają taki system. Kwestia ich nieuprawnionego blokowania, podobnie jak osób, które przesiadują na wyższych kondygnacjach budynku, stanowi problem dla zarządcy bloku. Pewnym rozwiązaniem wydaje się montaż kamer, które znajdują się tylko w trzeciej klatce budynku, w którym ostatnio wybuchł pożar.

Czy tym razem policyjne dochodzenie przyniesie przełom? Mieszkańcy liczą, że po trzech latach od pierwszego incydentu, służby wyciągnęły wnioski i osoba stojąca za podpaleniami usłyszy zarzuty.

Bartłomiej Kawalec
[email protected]