Krajobraz w rejonie ul. Kolistej, Grondysa i Pileckiego w Bielsku-Białej zmienił się w ostatnich latach nie do poznania. Tam, gdzie jeszcze dwie dekady temu rozciągały się puste pola, dziś stoją nowoczesne bloki, w których zamieszkało kilka tysięcy osób. Intensywna zabudowa sprawiła jednak, że nowi mieszkańcy zaczęli odczuwać brak przestrzeni do rekreacji. Punktem zapalnym stał się około hektarowy, zalesiony teren gminny, który w planach figuruje jako grunt pod zabudowę mieszkaniową. Już trzy lata temu Ratusz rozważał wymianę tej działki za budynek w centrum miasta.


Niewielki lasek, o który walczą mieszkańcy okolicy, fot. archiwum

Mieszkańcy mówią „nie” zabudowie kolejnego skrawka tego terenu i chcą utworzenia w tym miejscu skweru. Dla wielu lokatorów okolicznych bloków to jedyny naturalny azyl w zasięgu krótkiego spaceru. Niewielki lasek położony jest przy samej granicy z Gościnną Doliną, czyli zespołem przyrodnicz-krajobrazowym o cennych walorach przyrodniczych. Rozpościera się stąd piękny widok na szczyty Beskidu Śląskiego.

Siedlisko salamander, jeży i ptaków

Do redakcji w ostatnich dniach zwróciły się w tej sprawie dwie osoby. Podkreślają, że wraz z nową zabudową nie poszły w parze żadne inwestycje w infrastrukturę zieloną. Brakuje ławek, alejek czy placów zabaw, a jedyny kawałek dzikiej przyrody, będący ostoją dla jeży, salamander i ptaków, może wkrótce zniknąć pod fundamentami kolejnych szeregówek. Lokaln grupy sąsiedzkie rozpoczęły szeroko zakrojoną akcję informacyjną, rozwieszając plakaty i ulotki na klatkach schodowych okolicznych budynków.

Determinacja społeczności jest duża, zwłaszcza że czas na działanie kończy się dzisiaj. Piątek to ostateczny termin składania wniosków do przygotowywanego planu ogólnego. Mieszkańcy zachęcają do wysyłania wniosków do Biura Rozwoju Miasta, postulując o zmianę klasyfikacji spornego gruntu na teren leśny. Chcą zachowanie tego pasa zieleni jako korytarza ekologicznego spełniającego funkcję rekreacyjną.

Oliwy do ognia dolały sygnały o wycince roślinności, które miały być prowadzone na miejskiej działce. Czytelniczka wskazuje na obecność gniazd w koronach drzew oraz sędziwego modrzewia, który stanowi istotny element lokalnego ekosystemu. Według jej relacji w terenie widoczne były ślady usuwania części drzew, co wzbudziło je niepokój o los młodych piskląt na początku sezonu ochronnego.

Wycinali samosiejki, ale jesienią

- Pod koniec roku przyjeżdżał tu samochód w typie pick-up. Działo się to późnym wieczorem, nocą - relacjonuje. W ostatnich dniach postanowiła sama zabrać sprawę w swoje ręce i zbiera podpisy pod wnioskiem w sprawie ochrony niewielkiego lasku. - Zebrałam ok. 300 podpisów pod sprzeciwem i wnioskiem o ustanowienie modrzewia jako pomnik przyrody - deklaruje i zapowiada złożenie wniosku w Ratuszu.

Jak już wspomnieliśmy, działka stanowi własność gminy. Urzędnicy zapewnili nas, że ostatnim czasie na terenie nie były prowadzone żadne wycinki. Ostatnie tego typu działania miały miejsce jesienią ub. roku. - Ich zakres objął m.in. sprzątanie znajdujących się tam odpadów oraz usunięcie krzewów i drzew niewymagających zezwolenia na wycinkę - samosiejek - przekazano nam w biurze prasowym Ratusza.

Ratusz potwierdza jednocześnie, że według obecnego planu, działka ta wciąż jest przeznaczona pod zabudowę mieszkaniową jednorodzinną o charakterze intensywnym. Do sprawy będziemy wracać.

Bartłomiej Kawalec
[email protected]