Modernizacja zamiast rozbudowy, nowoczesne technologie i realna szansa na wyeliminowanie uciążliwych zapachów – tak w skrócie można opisać plany dotyczące Zakładu Gospodarki Odpadami w Bielsku-Białej. Komunalna spółka w perspektywie kilku lat planuje wybudowanie biometanowni na terenie zakładu w Lipniku. Proces inwestycyjny już się rozpoczął - ZGO stara się o pozyskanie decyzji środowiskowej i finansowania z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.



W siedzibie ZGO odbyło się spotkanie robocze dotyczące modernizacji zakładu. Obecni byli m.in. zastępca prezydenta miasta Przemysław Kamiński, wiceprezes Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska Paweł Augustyn oraz prezes Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska Mateusz Pindel.

– Omawialiśmy możliwość modernizacji zakładu. W planach najbliższej przyszłości jest budowa biometanowni. Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej będzie niebawem ogłaszał program, który do 45% pokryłby koszty budowy na terenie zakładu. Naszym celem jest to, żeby jak najbardziej nowocześnie rozwijać ten zakład. Nie będziemy powiększać skali działalności. Nastąpi jedynie zmiana formy przetwarzania odpadów – mówi Marcin Szarek, prezes Zakładu Gospodarki Odpadami.

Zmniejszenie odoru, pozyskiwanie energii

– Oczywiście celem głównym, priorytetowym, jest absolutne zmniejszenie uciążliwości odorowej, która dziś pochodzi przede wszystkim z kompostowni, czyli z przetwarzania odpadów kuchennych, a także częściowo ze składowiska odpadów – tłumaczy Ryszard Szczotka z ZGO.

– Mówimy o takim zmniejszeniu uciążliwości, że będzie ona praktycznie nieodczuwalna dla mieszkańców. Dziś zdarza się, że nieprzyjemne zapachy są wyczuwalne nawet w śródmieściu. Zostanie po pierwsze wyeliminowana uciążliwość, a po drugie poprawiona efektywność energetyczna – zapewnia Przemysław Kamiński, wiceprezydent Bielska-Białej.

– Podniesiemy sprawność wytwarzania energii elektrycznej i – co najważniejsze – jeśli uda nam się przebudować instalację kogeneracji składowiskowej, będziemy wytwarzać zarówno energię elektryczną, jak i cieplną. Ta z kolei zostanie wykorzystana do podgrzewania procesów fermentacji w biogazowni, a następnie w biometanowni. Będziemy mieli do czynienia z najbardziej optymalnym i korzystnym wykorzystaniem strumieni energii zawartych w bioodpadach – objaśnia Ryszard Szczotka.

Paweł Augustyn, wiceprezes NFOŚiGW, przekonuje, że biometanownie to przyszłość. – W Polsce mamy 115 milionów ton odpadów, które można poddać metanizacji. To potencjał 7–8 miliardów metrów sześciennych biometanu. Oczywiście Bielsko nie będzie realizowało projektu w takiej skali, ale pokazuje to ogromny potencjał tego rynku. Zapewnia on stabilność cen i bezpieczeństwo energetyczne – ocenia.

1,8 mld zł do pozyskania w formie dotacji

W jaki sposób samorząd skorzysta na takiej inwestycji? – Przede wszystkim poprzez stabilizację cen odpadów pochodzenia bio, a także produkcję biometanu, który może być wtłaczany do sieci. Z biometanu można również wytwarzać CNG, które może zasilać m.in. autobusy, śmieciarki i inne pojazdy jako paliwo zeroemisyjne, odnawialne – dodaje.

Największym źródłem finansowania inwestycji może być NFOŚiGW. – Będziemy uruchamiali dwie linie programowe: jedną na 800 mln zł, drugą na miliard złotych – jedną na biogaz, drugą na biometan – mówi wiceprezes funduszu.

– Dziś bezpieczeństwo energetyczne jest bardzo ważne – jeśli nie najważniejsze – dla nas wszystkich. Nie trzeba nikogo do tego przekonywać. Chcemy pomagać w tego typu inwestycjach nie tylko w formie dotacyjnej, ale także w formie zwrotnej, czyli preferencyjnych pożyczek – mówi Mateusz Pindel, prezes WFOŚiGW w Katowicach.

– Zakład pozostanie w tej formie, w której jest dzisiaj. Tych odpadów nie będzie przyjeżdżać więcej. Tej inwestycji nie ma co się obawiać. To dość popularny kierunek w skali kraju – wiele zakładów jest już w trakcie takich procedur, a są też miasta, w których takie instalacje działają - zwraca uwagę Marcin Szarek. - Byliśmy m.in. w Jarocinie, gdzie widzieliśmy funkcjonowanie tego typu instalacji i uważamy, że to właściwy kierunek – dodaje wiceprezydent Kamiński.

– Zakładam, że wiele osób z organizacji lokalnych, w tym lipnickich, jest przekonanych, że ta inwestycja będzie korzystna dla mieszkańców i realnie zmniejszy uciążliwość odorową, z jaką mamy dziś do czynienia – podsumowuje Ryszard Szczotka.

bb

Artykuł sponsorowany